Było to dawno temu, w czasie gdy chodziłem do szkoły podstawowej . Był to okres kiedy miałem intensywny kontakt z przyrodą, szczególnie w okresie wakacji. Pamiętam wiosenne kaczeńce na łąkach, faszynowanie rowów a przede wszystkim wędkowanie na torfowiskach, przy okazji „ciągnięcia torfu” przez dziadka i wujków. Mała wioska Ewopole położona nad kanałem rzek Wieprz i Krzna. Pierwsze „wyczynowe wędki” z leszczyny, z dalszymi modernizacjami w postaci szczytówek z jałowca.
Pierwsze karasie, liny i już wówczas wszędobylskie sumiki karłowate pozyskiwane na gnojaczka, pozyskanego z kolei spod kostek torfu wydobywanego przez gospodarzy. Sam zapach torfowiska i świeżo skoszonej łąki do dzisiaj kojarzy się z przyrodą i pradawnym zawodem człowieka - łowiectwem. Może przez te „korzenie” do dzisiaj mam pewien dystans do wszelkiego rodzaju nowinek, duże poszanowanie do przyrody i nieodpartą chęć spędzenia nad wodą prawie każdej wolnej chwili.
Komentarze