Grupa przyjaciół i amatorów wędkarstwa morskiego zorganizowała trening przed zbliżającymi się zawodami morskimi z brzegu i kutrów. Prognozy pogody były niezbyt zachęcające, ale siła woli zwyciężyła i 15 zapaleńców pojechała nad polskie wybrzeże. Chcieliśmy rozpocząć od połowów z brzegu, ale warunki niezbyt sprzyjały a i ryby w pobliżu nie było. Trenowaliśmy połów nielicznych śledzi. Choinki rzadko były przez śledzie „uwielbiane”, najczęściej jeden śledzik na kilka rzutów. ÂÂÂ Dwa budziły małą sensację. Mimo tego nie narzekaliśmy. Obowiązywały treningi poranne i popołudniowe. W piątek jest pewna szansa aby wypłynąć, ale nasze nadzieje studzi armator. W piątek protest armatorów wszelkich kutrów i port będzie zablokowany. Czekaliśmy na ten dzień od września a tu taka „niespodzianka”. Niestety mamy pecha do „SZMUGLERA” i nie możemy ocenić jego umiejętności. Na weekend nie ma żadnej wolnej jednostki. Dzwonimy do Władysławowa i okazuje się, że „FENIKS” może nas zabrać w niedzielę. No cóż walimy do Władka, kwaterujemy się w zaprzyjaźnionym pensjonacie iÂÂÂ czekamy. Odwiedzamy plażę, spacerujemy i od czasu do czasu zaglądamy do „naszego” okrąglaka. Atmosfera wspaniała, trunki dobrze schłodzone. W niedzielę skoro świt wypływamy. Nigdy tą jednostką nie pływaliśmy. Załoga super, kuter duży i wygodny. Pływamy i pływamy od czasu do czasu zatrzymujemy się na ich miejscówkach a z dorszem krucho. Wychodzą pojedyncze bolki. Dryf nijaki, totalna flauta. Wokół wiele jednostek i „walą” dorsze tak jak i my. Trzeba się zastanowić nad przyszłymi rejsami na dorsze. Chyba szkoda czasu i kosztów. W maju będziemy chcieli pobawić się z beloną. Może odzyskamy chęci na wędkarstwo morskie.
Komentarze