Reklama

Trocie - Bornholmskie srebro okiem trociowego laika

08/01/2009 23:31
Przełom listopada i grudnia. Krótka rozmowa, szybka decyzja. Jedziemy! Bornholm i łowienie troci. Troć nawet widziałem... ale na zdjęciach. Jak się tam łowi, bladego pojęcia. Na szczęście rady doświadczonych kolegów pomogły przybliżyć, o co chodzi. Będziemy łowić z brzegu i brodząc w Bałtyku. Więc przede wszystkim komfortowy ubiór.

Temperatura powietrza u pani pogodynki wahała się: -3 do +4stopnie. Znajomi pukają się w głowę twierdząc, że odbiła nam palma, ale oni nie wiedzą, co to wędka wiec, co oni mogą wiedzieć o wędkowaniu.

Śpiochy, 3 warstwy bielizny termicznej, a może i więcej, kurtka do brodzenia, czapa i rękawiczki. Dobre buty do brodzenia koniecznie z kolcami okazały się nieodzowne. Brodzenie często po nierównym dnie, usypanym śliskimi okrągłymi kamieniami, wdrapywanie się na lekko wystające skały z dala od brzegu – poligon, prawdziwa walka o przetrwanie. Czasami tę walkę ze śliskim dnem i przelewającymi się falami trzeba było przegrać i zimna kąpiel gwarantowana – niezły fun, ale po 30minutach robi się naprawdę zimno.

Jeszcze w Polsce hitem dla mnie była wyprawa do marketu i zakup długich drągów do mopa albo miotły, koniecznie drewnianych. Brodząc po pas, gdy fale przelewały się często też przez głowę to była trzecia noga:). Dziesiątki razy ratowała mnie przed kąpielą. A łowiliśmy właśnie na falach, bo na spokojnej wodzie wyniki były raczej mierne. Woda to nie przelewki. czasami wychodziliśmy brodząc około 100metrów od brzegu. Jeden fałszywy krok może skończyć się tragicznie.

Sprzęt
Teorii wiele... Moim zdaniem 3metrowy kij dalekiego zasięgu o masie wyrzutu do 30gram, akcja coś jak szczytowa przechodząca w parabolik - to jest to. Dość cienka pleciona 0,10 do 0,14. Kołowrotek przede wszystkim utopiony w smarach albo odporny na słoną wodę. Na tym zestawie 20sto gramowe blachy leciały jak pocisk na dużą odległość. Koniecznie duży podbierak. Podebranie nawet niewielkiej troci na długim kiju ręką, balansując na podwodnej, oślizgłej skale to raczej kąpiel.

Przynęty
Wahadła, wahadła i jeszcze raz wahadła. Czasami może być woblerek bezsterowy. Te przysmaki można kupić w Polsce. Na Bornholmie w Ronne jest świetny sklep wędkarski. Mają tam wszystko, czego nam trzeba i częstują kawą. Jedna ściana sklepu to jest to, co nam jest potrzebne. Do wyboru do koloru. Polecam cienkie wahadłówki specjalnie dociążane. Troć świetnie reaguje na nie w opadzie. Pięknie opadają kręcąc sie wokół własnej osi.

Gdzie??? Tam gdzie są trocie oczywiście
Poznałem dwie szkoły. Znaleźć miejsce i czekać aż trotka wędrowniczka sama przypłynie. Albo szukać jej często zmieniając miejsca. Rachunek prawdopodobieństwa jest prosty – jeździć i szukać. Zazwyczaj jak jesteśmy w miejscu obfitującym w ryby brania są w pierwszych rzutach.
Poszukiwania rozpoczynamy o świcie około 8:00 po śniadaniu od uzupełnienia zapasów blach i woblerów (traci się ich trochę) i gorącej kawy w Ronne w sklepie wędkarskim. Chłopaki chętnie pokażą prognozę pogody on-line, wiatr, wysokość fal. Doradzą gdzie warto pojechać i dobiorą przy okazji kolorystykę przynęt, co jest bardzo ważne. Spokojna woda odpada.

Za duże fale i wiatr – nie da się łowić. To musi być coś pomiędzy sielanką, a walką o przetrwanie. Przy okazji można nabyć w sklepie przewodnik wędkarski opisujący bardzo dokładnie dojazd na wiele miejscówek, genialne opisy dna i rodzaje ryb, które tam występują. Nawet jest opis gdzie łapać szczupaki. Będąc już na łowisku ważne jest, aby rzucać przynętę w miejsca porośnięte morszczynem lub inną roślinnością. Piaszczyste blaty to nie jest dobre miejsce.

Zupełnie przypadkowo trafiłem na głębsze miejsce powyżej trzech metrów, gdzie po kilku rzutach zawiesił się bardzo okazały dorsz. W pierwszej fazie holu nie do zatrzymania. Wyjechał około 40m plecionki z kołowrotka, później następny i następny. Niesamowita walka na trzydziesto gramowym kiju. Cała nasza czwórka świetnie połowiła. Cel został osiągnięty. Każdy z nas poczuł smak trociowego zwycięstwa. Zaskakującym przyłowem były także flądry. Byłem też świadkiem holu łososi, jazda niesamowita.

Wyjazd uważam za bardzo udany. Jeszcze na wyspie powiedziałem sobie JA TU JESZCZE WRÓCE. I tak też się stanie, już niebawem, bo za około 2miesiące. Teraz mądrzejszy o pewną wiedzę i doświadczenie będę skakać przez fale traktując to, jako świetną zabawę!!! Na taaakaryba.com.pl jest galeria fajnych zdjęć z Bornholmu.
Dodam na zakończenie, iż koniecznie trzeba spróbować tam śledzi wędzonych – PYSZNE, węgorz wędzony jeszcze lepszy.
Pozdrawiam wszystkich i życzę udanego sezonu trociowego.
<://////////<< LS

 
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama