Reklama

trudne poczatki

27/07/2010 15:45
Moja przygoda z wedka zaczela sie 3 lata temu.Wraz z zona mielismy jechac na wczasy do Bledzewa nad zalew bladzewski. Zona pozyczyla dla mnie wedke od znajomych.
nie mialem zielonego pojecia o wedkowaniu, wiec pierwsze kroki to bylo cos wrecz smiesznego.
Zonka widzac to wyrwala mi wedzisko z reki i powiedziala : pokaze Ci jak sie lowii tak zaczela wyciagac dosyc ladne plotki.
Malo tego nie chciala juz oddac wedki. Wiec na drugi dzien pojechalem do sklepu wedkarskiego w
Skwierzynie i tam znajmilem ze jestem calkiem zielony. Sprzedawca uszykowal mi caly zestaw.
Ktoregos dnia zalozylem sztuczna rybke . Po trzecim rzucie mialem branie. Na poczatku spanikowalem.
sam na pomoscie baz podbieraka i jeszcze zielony. ale nie poddalem sie, po dlugiej walce wyholowalem pierwszego w zyciu szczupaka. Moja radosc byla ogromna.
Dodam tez ze moja polowa zyla przez 16 lat z wedkarzem i ani razu nie miala wedki w rece.
Teraz ma juz karte wedkarska i dosyc czesto wybiera sie ze mna na ryby
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama