Moja przygoda z wedka zaczela sie 3 lata temu.Wraz z zona mielismy jechac na wczasy do Bledzewa nad zalew bladzewski. Zona pozyczyla dla mnie wedke od znajomych. nie mialem zielonego pojecia o wedkowaniu, wiec pierwsze kroki to bylo cos wrecz smiesznego. Zonka widzac to wyrwala mi wedzisko z reki i powiedziala : pokaze Ci jak sie lowii tak zaczela wyciagac dosyc ladne plotki. Malo tego nie chciala juz oddac wedki. Wiec na drugi dzien pojechalem do sklepu wedkarskiego w Skwierzynie i tam znajmilem ze jestem calkiem zielony. Sprzedawca uszykowal mi caly zestaw. Ktoregos dnia zalozylem sztuczna rybke . Po trzecim rzucie mialem branie. Na poczatku spanikowalem. sam na pomoscie baz podbieraka i jeszcze zielony. ale nie poddalem sie, po dlugiej walce wyholowalem pierwszego w zyciu szczupaka. Moja radosc byla ogromna. Dodam tez ze moja polowa zyla przez 16 lat z wedkarzem i ani razu nie miala wedki w rece. Teraz ma juz karte wedkarska i dosyc czesto wybiera sie ze mna na ryby
Komentarze