Reklama

Trzeciomajowy spinning nad Cybiną

03/05/2012 16:57
Korzystając z przychylności niebios, które dały dobrą pogodę w czwartkowy poranek 3-go maja, tym razem już krótko po piątej jesteśmy na łowisku. Zgodnie ustaliliśmy z Kolegą, że spróbujemy szczęścia na oczku od strony Gruszczyna, a później przeniesiemy się na rzekę. Na dobry początek zakładam perłowo zieloną, 6cm mambę. Jej długi , zakończony czerwonym podpaleniem ogonek wykonuje agresywne przechyły na boki, nawet podczas wolnego prowadzenia.

Niejeden okonek i szczupak w ubiegłym sezonie się na ten typ przynęty połakomił. Czasami nawet zastanawiałem się, jak okonie około 15 cm radzą sobie z tą przynętą, skutecznie się zapinając. Stanowiska, które wczoraj sprawdzał Ryszard są na szczęście wolne. Usadowiłem się w narożniku oczka, gdzie po prawej są głęboczki pod opadającymi do wody krzakami, natomiast po lewej, od środka aż do kęp wierzbowych krzaków znajduje się łagodne wypłycenie. Miejsce atrakcyjne i jego jedyną chyba wadą są zielone, lepkie i ciągnące się glony. Trzeba za każdym razem dokładnie odliczać czas opadu przynęty, gdyż w przeciwnym wypadku przynęta ląduje w glonach, które zakłócają, a wręcz uniemożliwiają jej pracę. Zanim zdążyłem dokładnie ustalić sposób wędkowania i zająć stanowisko, Kolega oczywiście już zapiął pierwszego kaczodziobego. Po mistrzowskim wręcz wypięciu przynęty z pyska, ryba bezpiecznie ląduje w wodzie.

Nie byłem dłużny i po kolejnym rzucie w rejon, w którym dno zaczyna się podnosić od strony głęboczka, zapinam swojego 42cm drapieżnika. Dochodzi 6.00 i po kilkudziesięciu minutach robi się nad wodą ciasno. Zbieramy więc manele i szybko przemieszczamy się nad rzekę, w celu kontynuacji wędkowania.

Tutaj zakładam lżejszy, 15cm przyponik i oliwkowego twisterka z lekką czerwoną główką, z zamiarem zapolowania na okonie. Znajduję stanowisko za krzakiem głogu. Wędzisko 2,75m pozwala mi na usadowienie się na klęczkach w taki sposób, że świecące w plecy słońce nie rzuca cienia na wodę. Dobra to taktyka, gdyż okazało się, że pomimo ciemnego torfowego dna, stojące w cieniu przybrzeżnych traw i trzcin, pod niewysoką skarpą okonie, zdecydowanie uderzały w ciemną przynętę. Kolejną miejscówkę upatrzyłem sobie w rejonie podchodzącej pod powietrznię wody kępy grążeli, o liściach wielkości dużego talerza. Tam padły kolejne dwa piękne ubarwione garbuski.

Dochodziła dziewiąta i postanawiamy wyjść na skarpę, popatrzeć na okolicę i miejscówki i powoli wracać do samochodu. Tak docieramy do miejsca zaparkowania auta przy którym spotykamy poznanego we wtorek Pana Józefa. Wymieniamy grzeczności i schodzimy jeszcze wykonać, chociaż kilka rzutów w zakolu, od którego rozpoczynaliśmy pierwszomajowe spinningowanie. Bez trudu odnajdujemy rynnę znajdującą się na skraju skupiska osoki aloesowatej. W tym miejscu piękne zakończenie spinningowej wyprawy spotyka Ryszarda, który wyjmuje z zakola swojego drugiego w tym dniu szczupaczka. Cybiną jesteśmy zauroczeni z dnia na dzień coraz bardziej i postanawiamy spróbować swoich sił następnym razem polując na białą rybę.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama