Moi koledzy emeryci, w większości zakochani w karpiu, płotek nie uznają za rybę do konsumowania. Na wielu łowiskach króluje: karp, leszcz, szczupak a przede wszystkim sandacz. Pozostaje, więc pytanie, dlaczego złowione przez emeryta płotki (najliczniej odławiane), wracają do wody?. Odpowiedz jest prosta. Każdy emeryt zjadłby je z rozkoszą, lecz nie ma prawa przynosić ich do domu. Natychmiast jest awantura:, że pełno łusek w domu, że śmierdzą, że się zlew zapycha itd. Miało być blisko, a tak daleko jesteśmy od zwyczajów japońskich. Tam ludzie starsi mają największe prawa i przywileje. A ile ryb jedzą?!.
Statystyczny mężczyzna emeryt, żyje w Polsce ? lat a kobieta 12.
Emerycie, masz swoje prawa. Tobie należy się ta ryba. Bóle stawów, cholesterol, choroby wieńcowe i wiele, wiele innych dolegliwości mógłbyś uniknąć konsumując te płotki. Znasz się przecież na rybach, zabierz żonę do super marketu i pokaż jej, jakie mętne oczy mają znajdujące się tam ryby. Przekonaj ją do złowionych płotek. Życie ucieka!?.
Namawiam do lektury atrykułu; Kazimierza Lipca "Smażone płaty płociowe"!
Komentarze