Dzisiaj wybrałem sie nad wode z samiutkiego ranca .na łowisku byłem o 4 rano .postawiłęm 2 gruntówki z gtrupkiem a do reki wziałem przepływanke ,. co jaskis czas widze drganiaq szczytówki przy jednej gruntówce , pocezkałem - zyłka spadła spod recepturki wyciagneło troche zyłki i nic- mysle sobie sandał?odczekałem chyba z 5 minut bo nic sie ie działo i zaczałem zwijac , szło lekko myusle nic pustka- a tu nagle jakies 2 metry iod brzegu chlust plusk i cos siedzi- przez moment pomyslałem o szczuopaku ale okazało sie ze to klen 39cm ale mysle sobie co zeżrł trupka? niemozliwe - ale najprawdopodobniej rybke cos sciagneło z haka i pewnie jak zwijałem hak wibracjami sprowokował do ataku- ot to i se poprawił - ale i tak trafił do wody . do 8 rano nic sie nie działo nawet stukniecia, ani an przepływance nic. neciłem zmielona pszenica z kukurydza z zapazonymi płatkami i nic az do 8 rano, a potem toi jak sie drobnica ruszyła to co rzut to miałem na haczyku ,,10 ,, rybke, co prawda była to drobnica ale porzadne wiadro byłoby mało zeby to pomiescic . około 9.30 jakos dziwnie mi sioe spaławik położył na wodzie wiec podciałem i staneło jak kanmien - mówie cdo jest? zaczep czy jak? ale za chwilę ruszyło i tak z lewej na prawa jakies 5 minut, a zdziwienie moje osiagneło jak wyjałem leszcza 42cm- nie chodzi mi o długosc ale o walecznosc nawet nie myslałem ze tak leszcz moze rozrabiac, przez głowe mysli chodziły ze to klen albo karp choc karp by porwał wszystko zapewne a juz haczyk napewno by sie rozłozył-dobre- zabawe miałęm przednią posiedziłbym dłuzej zapewne ale w pudełku z tego wszystkiego białych robaczków zabrakło i tak sie na dzisiaj mój wypadzik zakonczył ale do nastepnego weekendu.
Komentarze