Kto najczęściej zwraca naszą uwagę, na siebie, na tym portalu? Pomijając prawdziwych specjalistów w dziedzinie wędkarstwa, których na tym portalu jest garstka i do tego rzadko się wypowiadają. Są to ci którzy mają „dziwny” avatar lub nick, ci których pełno na forum, ci którzy piszą głupoty, ci którzy zakładają konta dla zadymy – dzięki słownictwu i atakom, ci którzy robią nienaturalną ilość błędów, tzw eksperci „kucharze”... itd itp.
Moją uwagę zwrócił Kol. Marek Dębicki. Od pewnego czasu zaczęły się pojawiać Jego posty na forum jak i wpisy na blogu dotyczące wędkarstwa. Wędkarstwa od strony jego otoczki czyli przyrody a nie samej walki z rybą. Pomyślałem – bratnia dusza... Bo sam będąc na rybach podziwiam piękno przyrody i co chwilę wyjmuję aparat. Po pewnym czasie tych wpisów przybywało w zastraszającym tempie. Wpisy o drzewku, o kwiatuszku, o ślimaczku który przepełzł 5 cm, o tym co przyleciało, gdzie usiadło. O czyżyku, o płatkowych wyjadaczach.
Pewnego dnia wchodzę na forum w pokój „blogi” a tam: „Wędkarskie oznaki wiosny” , „Niewędkarskie oznaki wiosny” „ W marcu jak w garncu”, „ Co dziś przyleciało?” „Drapieżne ptaki”, „Czyżyk” i tak dalej i tak dalej. Cały pokój zdominowany przez naszego kolegę jego spostrzeżeniami dotyczącymi natury. Powiem szczerze że zaczęło mnie to irytować. Bo cóż to innego jak nie zaśmiecanie forum?
Jakiś czas temu przeczytałem Jego wpis pt „Uroczysko nad jeziorem” było to w przeddzień mojego urlopu. Pojechałem na urlop odwiedzić stare śmieci i stare łowiska na których dawno nie byłem. Pogoda była piękna. Wybrałem się na ryby, oczywiście zabrałem ze sobą aparat. No i się zaczęło. Tu zięba, tam wiewiórka. Tam młode trzciny, a tu pliszka. O fajne drzewo a tu kos zbiera ściółkę na gniazdo. Oczywiście za każdym razem dobywam z torby aparatu. W tym czasie co żywe ucieka a ja skradam się za tym niczym Indianin. I tak droga którą można było przejść w 10 min trwała dwie godziny. Powrót oczywiście wyglądał podobnie.
Wieczorem dobieram się do komputera, zrzucam zdjęcia z aparatu i przeglądam. Za każdym uruchamia się wyobraźnia i przeżywam całą drogę na nowo. Zatrzymuję się w tym wszystkim na chwilę i zastanawiam się czy ja w tym momencie nie jestem dokładnie taki sam jak kol. @marek-debicki? Wchodzę na wedkuje i już mnie nie denerwują Jego wpisy. Czym była spowodowana ta wcześniejsza irytacja? Podświadomą zazdrością, że ktoś robi to co ja lubię a na co nie mam czasu? Brakiem zrozumienia sytuacji w której do urlopu nie byłem postawiony? A może odwagą kolegi który nie martwił się o to jak zostanie odebrany na portalu a robił to co lubi.
Dla mnie to kolejna nauczka. Na koniec życzę sobie i Wam więcej takich ludzi wrażliwych na piękno naszej przyrody.
W odpowiedzi na wpis: „Uroczysko nad jeziorem” portalowemu Koledze Markowi Dębickiemu dedykuję zdjęcia z wyprawy.
Komentarze