Ten wpis właściwie powinienem dodać znacznie wcześniej, no ale często bywa tak, że czasu brakuje. Do rzeczy więc przystąpmy. Problem kleszczy, a właściwie skutków ich wizyt na naszej skórze dotyczy nas wszystkich, którzy wkraczamy do ich królestwa bez odpowiedniej znajomości tematu. Ponieważ już ponad 40 lat udaje mi się uniknąć problemów wywoływanych przez te potworki opiszę poniżej podstawowe zasady których przestrzeganie pozwoli na bezstresowe buszowanie w najdzikszych nawet ostępach leśnych.
1. Kleszcz musi być jak najszybciej usunięty z naszej skóry ("do 12 godzin nie powinno się nic wydarzyć" - to opinia lekarza).
2. Ubieramy się na "zakładkę" tzn. bluza w spodnie a nogawki spodni w skarpety - które nie nie mogą być z rzadkiego materiału umożliwiającego przedostanie się kleszczom do naszego ciała.
3. Wodery lub spodniobuty ułatwiają nam życie a kleszczom wręcz przeciwnie.
4. Po zakończeniu łowienia otrzepujemy ubranie z ewentualnych "gości" i przebieramy się w ubiór zapasowy a dotychczas używany wkładamy do worka i następnie w domu pierzemy w pralce.
Ad.1. Lekarz u którego byłem w celu zaszczepienia się przeciwko odkleszczowemu zapaleniu opon odradził mi ten zabieg jako nie pewny i niosący jakieś tam ryzyko.
Ad.2. Kleszcz ma taki "program" że zawsze idzie do góry naszego ciała bo pozostając nisko mógłby spaść, strącony przez jakąś gałąź lub trawę.
Ad.4. Prawie zawsze gdy używałem ponownie tego samego ubioru z pominięciem prania jakiś "robal" się do mnie przyczepiał.
Jest jeszcze jedna bardzo ważna kwestia o której nie wolno zapomninać a mianowicie, tuż po zakończeniu łowów przeglądamy rejon przedramion, ramion i szyi a po powrocie do domu, oglądamy całe ciało w czym powinna nam pomóc żona, narzeczona ew. inna sympatyczna dziewczyna, co oprócz dokładnego usunięcia ewentualnych kleszczy może mieć i inne miłe dla nas następstwa.
Pozadrawiam i życzę wygranych pojedynków z kleszczami i nie tylko.
Komentarze