Dziś rano o godzinie 3.30 wybrałem się nad dopływ Wisły, Wilgę. postanowiłem jak zwykle połapać sobie pasiaków.na twistery złowiłem 6 garbusków po 30-35 cm. Zmieniłem przynętę po około 3 godzinach, ryby brały bardzo słabo słabo. Założyłem koguta ( patrz zdjęcia) i w tym momencie przyszedł prezes naszego koła, miał feedera i białe robaczki, powiedział że na TO nic tu nie złowię. po trzech rzutach lądowałem pięknego Szczupaczka, miał 63,5 cm. Pan prezes powiedział, że miałem farta, a po kolejnej pół godzinie zabawy z okoniami złowiłem sandacza 35 cm. (wszystkie ryby wróciły do wody, a ja świetnie zacząłem dzień dzisiejszy) powodzenia :D
Komentarze