Sezon wędkarki ruszył już pełną parą. Zimowe lody puściły a nad wodę piękne kwietniowo/majowe słońce ściąga coraz więcej amatorów wędkarskich przygód. Wędkuje.pl w najczęściej chyba śledzonym wątku pokazuje, że rybki ruszyły ….
A ja? Ślub, awans w pracy i suma summarum mimo opłaconej karty nie mam, kiedy wybrać się na rybki. Kalendarz zapełniony po brzegi, aż do opadnięcia z sił, resztkami czasu wypełniony obowiązkami rodzinnymi i młodziutką żoną czekającą w domu na męża…. Heh.. Czy tak wyobrażałem sobie triumfalne wkroczenie w dorosłe życie? Dlaczego znajomi mówią „ogarnąłeś się”, „nie marnujesz czasu”, „to, co teraz wypracujesz zaowocuje w przyszłości..”
Bzdury! Stres w pracy niszczy jak najgorszy nałóg. Nałóg, który zaczyna się kochać, mimo iż kradnie duszę i zdrowie. Jeszcze w zeszłym sezonie znałem na niego złote lekarstwo, które koiło nerwy i dawało parę na jeszcze ostrzejszą jazdę bez trzymanki. Tyle, że kolejka ta prowadząca ponoć na sam szczyt może runąć … i wtedy nie będzie to śmieszne, fajne tylko głupie…
Wezmę wolne i pojadę na ukochane rybki. Ponownie spakuje plecak i wypełnię samochód zabawkami… Objadę wszystkie miejscówki, wyłączę telefon, odetnę się od wszystkiego i na koniec rozpalę ognisko, bo w życiu trzeba umieć znaleźć równowagę.
Komentarze