Jakoś tak się złożyło, że duże, wolno prowadzone przynęty spinningowe (takie jak wahadłówki) przez lata opierały się jakimkolwiek zmianom. A i dzisiaj większość z nich opiera się na wzorach wprowadzanych do kanonu przynęt już kilkadziesiąt lat temu. Być może jest to efekt tego, że w tym zakresie naprawdę trudno o jakąkolwiek zmianę, która dałyby w efekcie przynętę ojeszcze większej skuteczności? Jednak wędkarze tak łatwo nie podają się – jeśli nie można poprawić samej przynęty, to może chociaż wprowadzić jakiś zaskakujacy detal, który mógłby zainteresować dapieżnika. Myślę, że warto spopularyzować wypatrzony w "prasie" pomysł jednego z wędkarzy, któty na ramiona dużej kotwiczki nadziewał gumowe małe twisterki (oczywiśie ich wielkość musi być dostosowana do wielkości kotwiczki, jednak wybór przynęt w tym zakresie jest tak ogromny, że nie powinno być z tym żadnego problemu). Także kolorystyka tego dodatku powinna zależeć do przejrzystości wody.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze