Okres zimowo wiosenny, to dobry czas na kompletowanie sprzętu spinningowego, z którym ruszymy do boju w pierwszych dniach maja, licząc na spełnienie wędkarskich marzeń, nieodzownie towarzyszących nam w czasie zimowego okresu ochronnego dla drapieżników. Każdy element tej układanki jest bardzo istotny, niemniej jednak to przynęta jest głównym bodźcem dla ryb do ataku.
Wahadłówki Trociowo - Pstrągowe, czyli Szczupakowe Killery
Półki sklepowe uginają się od kolorowych i wymyślnych wzorów gumowych wabików, przeplatanych szeroką paletą propozycji w segmencie woblerów, można odnieść wrażenie, że ryby widziały już wszystko, to co może zaproponować rynek wędkarski, tym bardziej, że gro wędkarzy bardzo chętnie sięga przez cały rok właśnie po te przynęty. Wydawać by się mogło z początkiem sezonu, że każdy rodzaj przynęty jest trafiony, ponieważ wygłodniałe szczupaki są wstanie pochłonąć wszystko, co może im się kojarzyć z jedzeniem, a tym bardziej jeżeli będzie przypominało naturalny pokarm. I tu mamy już zaczątek pewnej teorii, nawet można powiedzieć, spiskowej. Otóż zawsze mówiono o tym, że najlepsza przynęta to taka, która wiernie imituje pokarm na jakim w danym momencie żeruje drapieżnik, owszem jest to jak najbardziej prawdziwa teoria, jednakże należy wziąć na nią poprawkę...
Wiosna to moment "rozkwitu" wszystkiego co żyje pod wodą, w jej sąsiedztwie i rośnie na jej brzegach, w związku z tym dostępność naturalnego pożywienia np. w postaci narybku, jest dość spora. Może się okazać, że długo oczekiwane wiosenne eldorado, rozpływa się jak wędkarski sen tuż po przebudzeniu. Wszelki znaki na wodzie wskazują na żerowanie ryb, a brań jak nie było, tak nie ma. Powodem takiego stanu rzeczy może być dodatkowo zatrważająca ilość kolegów po kiju, która zdążyła przed nami przeorać dane łowisko, więc dlaczego akurat nasza przynęta ma być atrakcyjna - przy wcześniejszym założeniu "globalnej" tendencji do używania ripperów, twisterów lub woblerów. Owszem można szukać bardziej kameralnych miejsc, ale nie wszyscy maja taką możliwość, w związku z tym pomocna można okazać wędkarska klasyka. Należy dodać, że nie byle jaka klasyka, otóż mowa tu o perfekcyjnie pracujących wahadłówkach trociowo - pstrągowych. Jest to jeden z niewielu rodzajów przynęt, niczym nie przypominający naturalnego pokarmu i właśnie z tego powodu tkwi w nim od dziesięcioleci tak ogromna siła.
Jak wielu wędkarzy doskonale o tym wie, wiosną drapieżniki nie mają większego problemu w namierzeniu syto zastawionego stołu w postaci narybku lub ławic białorybu, dlatego tym razem nie należy podchodzić do tematu szczupaków szablonowo, ponieważ w takich miejscach właśnie to wahadłówki mają największą siłę sprawczą, różniąc się skrajnie od wszystkiego co w danym miejscu może otaczać zębacze, są w stanie tym samym wzbudzić ich zainteresowanie i skłonić do ataku. Jeżeli powodem ataku nie będzie apetyt, to z pewnością może być to instynkt terytorialny lub odruch bezwarunkowy, pobudzony przez linię boczną szczupaka, odbierająca intensywną falę hydroakustyczną pochodzącą od wahadłówki.
Określając na wstępie dokładny rodzaj tych przynęt, dedykowany rybom łososiowatym, zrobiłem to z dużą świadomością, ponieważ właśnie one charakteryzują się bardzo intensywną pracą i nie "gasną" nawet przy najmniejszym ruchu. Są to bardzo ważne cechy, jakie powinny określać skuteczną wahadłówkę na wiosenne szczupaki. Bez względu na duży apetyt niemal wszystkich gatunków ryb o tej porze roku, nadal są one wymęczone po odbytym tarle, tym samy wciąż oszczędzają niezbędną energię do zdobycia pokarmu. Chętnie atakują pewne ofiary, które okazują wszelkie cechy łatwej zdobyczy, dlatego nasze wabiki nadal powinny być prezentowane w leniwym tempem z przystankami lub z wolnym opadem, do którego idealnie nadają się trociowo-pstrągowe wahadłówki, których intensywność pracy może być odczuwalne nawet w czasie opadu. Niespotykany wygląd w połączeniu z silnymi bodźcami hydroakustycznymi może zainteresować niejednego drapieżnika, nie wspominając już o szczupakach.
Mimo, iż opisywane przynęty wahają się nawet w swoim ciężarze do 20 - 30 gram, to polecałbym na majowe szczupaki te nieco mniejsze i lżejsze, oczywiście też adekwatne w swej wadze do głębokości wody i jej uciągu. Wielkość 4-6cm, ciężar około 10 g; kolory od srebra, przez złoto, miedź do czerni i wszelkie ich wariacje zapewne pozwolą przechytrzyć niejeden wygłodniały okaz. Tym bardziej nie należy się zrażać głównie w wyrobach "rękodzielniczych," brakiem uzbrojenia misternie wykonywanych wahadłówek, ponieważ każdy element naszego zestawu powinien być jak najbardziej wytrzymały, dlatego sami powinniśmy zadbać o markowe i wytrzymałe kółeczka łącznikowe i ostre kotwice. Elementy te mogłyby znacznie podnieść cenę ręcznie wykonywanych przynęt, w przypadku których najważniejsza jest jakości wykonania, za co i tak płacimy niemałe pieniądze, niż elementy, które jesteś sami w stanie sobie zapewnić względem własnych możliwości.
Będąc nad wodą zawsze należy myśleć kreatywnie, nie odcinając się od sprawdzonych, niemal klasycznych rozwiązań lub przynęt, na rzecz wszechobecnie panującej tendencji w wędkarstwie, a z pewnością nasze wyniki będą dużo lepsze niż "przeciętna średnia".
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze