Reklama

Wakacje z wędką nad jeziorem Chmiel Duży

19/07/2011 06:19
W tym roku urlop postanowiłem spędzić z wędką nad jeziorem Chmiel Duży. Podczas wędkowania często towarzyszy mi żona. Urlop rozpocząłem 04.07.11. do końca lipca. Pogoda w kratkę. Dzień ciepło i słonecznie, na drugi dzień opady, wiatr, zimne noce i skaczące ciśnienie atmosferyczne. Nad wodą jestem prawie, co drugi dzień. Gdy ryby nie interesowały się przynętą, wtedy robiłem zdjęcia dla pary łabędzi z młodym. Większość wędkarzy zastanawia się, co się stało, bo już od kilku dni ich nie widać. Przyjeżdżając nad wodę czasami mamy niespodziankę, w postaci zatopionych, lub niszczonych boi . W ostatnim czasie powstała nie miła atmosfera pomiędzy łowiącymi metodą spinningową a spławikową. Niektórzy koledzy łowiący metodą spinningową twierdzą, że boje są bezprawnie ustawiane, co utrudnia im łowienie. Długo się nad tym zastanawiałem. Znalazłem jednak artykuł w Internecie z gazety Karp Max, w którym znalazłem praktyczne porady związane z ustawieniem boi na jeziorze i to utwierdziło mnie w przekonaniu, że oni nie mają racji. Mam nadzieję, że na nasze jezioro wróci miła atmosfera, jak to było dotychczas.
Od początku urlopu planowałem zostać kilka razy na noc, jednak nie miałem, z kim. W tym roku żona odmówiła pozostania na noc. W tą sobotę przyjechał brat z Torunia, nawiasem mówiąc napalony wędkarz. Postanowiliśmy zostać na noc z soboty na niedzielę. Pogoda była słoneczna wiał umiarkowany wiatr. Do wieczora złowiliśmy trochę żywca i trzy liny wymiarowe o wymiarach 35,37,i 37,5cm. O godz. 21.30 zaczęliśmy przygotowywać sprzęt wędkarski do połowów nocą. Wiatr się uspokoił, noc w miarę ciepła. Księżyc w pełni świecił przez całą noc. Mimo kilku brań nie złowiliśmy dużych ryb. Złowiłem suma 48cm, a brat 37cm. Miałem też branie na wątrobę, ale przegapiłem i wyjąłem pusty haczyk. Około godz.3.30 powróciliśmy do domu, żeby się umyć i przespać. W niedzielę uzgodniliśmy, że zostajemy na drugą nockę z niedzieli na poniedziałek. Nad jeziorem w niedzielę pojawiliśmy się już o godzinie 14.00. Pogoda była zmienna, świeciło słońce, czasami się chmurzyło i wiał silny wiatr. Na wodzie była spora fala, co utrudniało wędkowanie. Wiatr i fala przesuwały łódkę, co tęż utrudniało nam wędkowanie w tym samym miejscu. Po dwóch godz. popłynęliśmy na kładkę. Do wieczora złowiliśmy kilka żywców i brat jednego karpia 38 cm. O godz.22.00 pojawiły się komary, które nam dały zajęcie przez godzinę. Spławiki stały nieruchomo, co skłoniło nas do szybszego powrotu do domu. W domu byliśmy już o godz.1.00 nie wyspani i lekko nie zadowoleni. Patrząc na sukcesy ubiegłego roku, ten rok jak dotychczas mogę zaliczyć do nieudanych.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama