Za oknami deszcz, chlabra i błoto. To chyba najgorszy okres dla mnie i pewnie dla większości wędkarzy. Nie można pojechać na ryby i to najbardziej boli. Chociaż wszystkie starorzecza są zamarznięte i nie braknie niektórym odwagi do wędkowania, ja wolę nie rezykować. Od paru dni pada deszcz i na lodzie stoi masa wody. Nie należę do tchórzy, ale życie jest mi bardziej cenne, niż nie jedna ryba nawet ta życiowa.
Bardzo szybko w tym roku uporałem się z porządkami w sprzęcie, pozostało tylko uzupełnianie brakujących akcesoriów. Niestety, na chwile obecną sklepy świecą pustkami. Poregulowałem wszystkie składki i z utęsknieniem wypatruje pierwszych oznak powracajacej wiosny. Niestety przyjdzie mi poczekać jeszcze może z dwa miesiące i to mnie najbardziej zabija. Chęć przebywania nad wodą i obcowanie z przyrodą są silniejsze i postanowiłem spędzić kilka chwil nad rzeką, która mnie wychowała, ponieważ od dziecka spędzałem nad nią z ojcem i braćmi niezapomniane chwile.
Odwiedziłem moje ulubione miejsca, które o tej porze roku sprawiają wrażenie krainy chłody i zimna. Jednak bardzo ucieszył mnia fakty, że woda w rzece dość mocno się podniosła, co dobrze wróży na wiosnę. Niski stan wody od kilku lat spowodował wyschnięcie wielu bardzo rybnych dołków i starorzeczy. Wody, które nie powysychały zostały przetrzebione przede wszystkim przez kłusowników. Wiosenne wylewy pozwoliły by na odrodzenie i zasilenie w ryby wielu ciekawych łowisk.
Wędkarstwo w zapomnianych dołkach otoczonych dziką przyrodą sprawia ma wielką frajdę. Takie łowiska kryją swoje tajemnice i potrafią obdarzyć wspaniałą rybą, dlatego rosnący stan Warty sprawił, że czekanie na wiosnę jest przyjemniejsze. Miłą niespodzianke sprawiły mi również kormorany, których u nas z zasady się nie spotyka. Zamarznięte jeziora sprawiły, że ptaki te w poszukiwaniu pożywienia przylatują nad niezamarzniete odcinki rzeki by przeczekać najgorsze mrozy. Kilka chwil nad Wartą pozwoliło nabrac enegii na kolejne ponure dni.
Komentarze