Reklama

Wędkarska środa

27/08/2009 09:34
W Europie tradycyjnie, w każdą środę rozgrywane są mecze Ligi Mistrzów i dlatego nazywana jest piłkarską środą. Razem ze szwagrem mamy przed meczami naszą WĘDKARSKĄ ŚRODĘ już od kilku tygodni. Uwawiamy się zawsze we wtorek i wybieramy konkretny akwen będący celem naszej środowej wędkarskiej wyprawy.

Więc tradycji stało się zadość i w środę 26.08. br. wyruszyliśmy po kolejne dawki adrenaliny. Tym razem dołączył do nas kolega z pracy. Spotkaliśmy się w umówionym miejscu, rozłożyliśmy sprzęt i wyruszyliśmy w górę rzeki. Ja ze szwagrem jednym brzegiem, a kolega drugim. Po dotarciu w znane miejsce zaczęliśmy "dłubanie" w naszej rzece. Po kilkunastu minutach na przeciwnym brzegu kolega krzyczy:
- Mam, to pstrąg.
I wyciąga po chwili całkiem fajnego kropkowańca. Po zmierzeniu okazuje się, że ma 36cm.

Schodzimy dalej w dół rzeki, podchodzę do zacienionego miejsca. Przez moje polarki nie widzę dna, czyli tu jest fajny dołek i wpuszczam woblera. Drugi raz i za trzecim razem następuje kopnięcie. Tym razem ja krzyczę:
- Mam, to troć.
I widzę srebrne stworzenie robiące niezliczone ilości młynków. Trzymanie ryby przed zwalonymi gałęziami nie sprawia mi żadnych kłopotów. Ale jak wyjąć rybę przy wysokim brzegu. Osęki nie używam, a mój chwytak jest trochę za krótki. Wtedy zjawia się szwagier ze swoim zgrabnym podbierakiem i pomaga wyciągnąć zdobycz. Po chwili ląduje na brzegu. Miarka wskazuje 55cm i waga 1,65kg. I nasuwają się wątpliwości, czy to nie aby jednak łosoś? Kilka zdjęć i ruszamy dalej.

Pod sam koniec naszej wyprawy znowu czuję uderzenie i widzę, że coś oliwkowo-zielonego szamoce się na końcu zestawu. Myślę sobie - "Ładny pstrąg". Okazuje się, że to szczupak i to wymiarowy. Miarka pokazała 46cm. Tutaj na dolnym odcinku okoń to normalka, ale ten kaczor to już budzi moje zdziwienie.

Łowiliśmy jeszcze przez kilkanaście minut, ale bez efektu. Szkoda, że tym razem szwagier wyszedł z tej wyprawy o kiju, ale to już taka nasza wędkarska dola. Czasami i tak bywa. Tym razem środowa potyczka zakończyła się moim zwycięstwem. Naszą wspólną wyprawę zakończyliśmy pogaduszkami i oczywiście zgadaliśmy się na kolejną WĘDKARSKĄ ŚRODĘ.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama