Reklama

Wędkarski wypad - cudze chwalicie czyli debiut na Czarnej

25/08/2016 00:31

 Czterdzieści lat minęło - mówi Wam to coś? Z tym że nie czterdzieści a 39 jak zaczolem swoja przygodę z kijem w łapie,w tym czasie zaliczyłem praktycznie wszystkie znane łowiska w Polsce od Żywieckiego po bałtyk,od Odry po Bug przez Wisłę ,pojezierze mazurskie ,lubuskie i holera wie co jeszcze a tam mnie nie było a to tam to tylko kilkanaście przystanków autobusem a czasowo to pół godzinki jazdy!!!
 Tam czyli nad czarną przemszą ,fakt faktem słyszałem ze przez Będzin płynie jakaś niby rzeczka a raczej ściek ale jakoś nigdy mnie tam nie wywiało...
 Głowy nie dam czy dwa lub trzy lata temu któryś z portalowiczów opisał to łowisko i coś mi tam zapadło w pamięci z myślą że moze kiedys tam zajrzę l to kiedyś padło na dziś :
Od wczoraj mnie nosiło,trzeba poznać coś nowego,w zasięgu jednego popołudnia i przypomniałem sobie właśnie ten artykulik no i zew myśli8wego zwyciężył czyli do "roboty"pojechałem z kijami bo z tamtąd mam bezpośredni na Będzin...
 16,50 wychodzę i o siedemnastej jestem już w busie w podróży w nieznane i po niecałej półgodzinnej jazdy wysiadam przy stadionie , most widzę i teraz : w prawo czy lewo - oto jest pytanie,padło na prawo... Stromy brzeg ,kupa zielska,płytko i myślę że nawet kulka nie da rady więc walę przed siebie a tu murek i barierki ale po chyba trzystu metrach kawalek czystrzej wody i zaryzykowałem mimo około trzy metrowego murku posłać tam kulkę z czerwonym.
 Po chyba dwudziestu pustych przepływach zaciolem coś co wywaliło mi gały z orbit-rybka ok 12cm z tym że miała cechy krąpia ,płoci,krasnopiury - ot taki mutancik.
 Schodzę niżej i tylko gożej więc decyzja czyli idziemy w gorę,za mostem rzeczka nadal zarośnięta ale bardziej naturalna ale co z tego jak płot na brzegu - w końcu musi sie kiedyś się skiończyc  no i się skończył przy następnym mostku.
 Schodzę na dół i szok,co prawda nisko ale ziela nie ma - myślę dam radę no i kulka poszła do boju.
 Parę przeplywów z przytrzymaniem na koniec i jedno delikatne branko czyli lipa !! ale jak wiadomo najlepiej bierze tam gdzie nas nie ma czyli korcił mnie przeciwlegly brzeg (do powrotnego busa mam 40 minut-5 na dojście).
 Ryzyko;pierwszy drugi,trzeci rzut i nic za czwartym zestaw zwisa na sklepieniu mostku - poprostu przedobrzyłem a to ostatnia kulka - mam pół godzinki. Nie ma przebacz i wiążę blaszkę - złotą dwójeczkę rzut i pobicie i okonek,następny i spinka po całkiem fajnym branku,następnie znów okonek i tak aż do czasu powrotu czyli 6 sztuk w pół godzinki.
 Moim zdaniem jak na debiut to nieźle bo to w sumie od 17,30 do 19,20 z czego z pół godziny niepotrzebnego dreptania :-)
P.S. Delikatnie liznąłem tę rzeczkę i po wyciągnięciu wnioskow i inaczej przygotowany pewnie wrócę tam niebawem

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama