Reklama

Wędkarskie emocje sierpniowej nocy

23/08/2013 17:48

Zaczęło się, jak zwykle w tym miejscu i o tej porze dnia. No, może prawie jak zwykle. Kilkadziesiąt delikatnych puknięć; pojedynczych i wielokrotnych drgań; zaciętych lub nie. Nie miało, również jak zwykle, żadnego znaczenia i tak pudło goniło pudło.
Taka już natura mojej rzeki. Kocha się bawić z wędkarzami, wysyłając do akcji, wczesną, wieczorną porą, zastępy głodnej drobnicy. Trzeba uzbroić się w cierpliwość i czynić swoje. Kusić spokojnie sprawdzoną zanętą i czekać do zmroku.



Jedyne, co mnie niepokoi, to bardzo niski stan wody. Upały i brak opadów zrobiły swoje.
W porównaniu do poprzedniej zasiadki, brakuje około 1m wody. To strasznie dużo.
"Posiedzimy", zobaczymy.
Do jej lustra mam około 1,5m w "pionie". Muszę przygotować długi podbierak.
Późny wieczór. Cieplutko. Zanosi się na przyjazną, dość widną, jak na tę porę roku, noc. Oby się sprawdziło, bo jeszcze pół godziny temu, gromadziły się ciemne chmury i dość niebezpiecznie, w górnych partiach drzew, pogwizdywał, kręcił "warkocze" wschodni wiatr. Na szczęście, ucichło. Niebo pokryło się gwiazdami.
Zaczęły się konkretne uderzenia. Dwa, pierwsze leszcze zaszczyciły mnie swoją obecnością.
Pięknie się ściemnia. Nie rozumiem. O co chodzi? Dlaczego czuję, że pięknie?
Czym się różni ta noc od setek innych, które spędziłem nad wodą? Czym?
W międzybiegach moich myśli, zmieniam jeden zestaw z drgającej szczytówki na spławik ze świetlikiem. Nie muszę długo czekać. Świetlik zamocowany na antence spławika zaczyna jednostajnie sunąć po powierzchni wody. Ciągle utrzymuje kierunek ku płyciźnie, tuż pod sam brzeg koryta, prawie pod moje nogi. Zacinam. Właściwie to zwijam luźną żyłkę. Coś się uwiesiło. Sumik. Mały sumik. Przykra refleksja – na Kamiennej jest ich coraz więcej. Być może to jest jedna z przyczyn tego, że ubywa „białorybu”. Może.
Chwila spokoju. Wraca refleksja:
- Co w tej nocy jest tak dziwnego, miłego, acz dziwnego?
Rzut oka ku niebu i już wiem. Ciemno, ale nie na czarno,
lecz na ciemno–granatowo. Przy tym kopuła „sklepienia niebieskiego” jest super widoczna na całej swej kulistej przestrzeni. Tysiące gwiazd, jasno świecących, są niemal w zasięgu mojej ręki. Wszystko się skrzy i mruga. Mogę policzyć wszystkie samoloty i sztuczne satelity śmigające po niebie. Powietrze jest tak czyste i klarowne, że można by wiernie odtworzyć kontury każdego większego, świecącego obiektu.
Mało tego. Perseidy zaczęły swój ostatni taniec. Te odłamki komet, wpadając w atmosferę, kreślą super białe, czytelne ogony, biegające pod różnymi kątami po firmamencie. Uroczo. Wszystko dzieje się tak intensywnie, szybko i często, że nie da się pomyśleć żadnego życzenia.
Co najwyżej:
- Bierz duża rybko!
No, i biorą…średnie leszcze; takie trzydzieści, czterdzieści centymetrów.

Nie ma księżyca. Wiatr się uspokoił.
Teraz już nie muszę zadzierać głowy do góry. Cały obraz nieba i tego, co się na nim dzieje, mam idealnie odbite w lustrze wody. Takiego zjawiska nie pamiętam, by kiedykolwiek miało miejsce podczas moich wędkarskich nocek. Nawet czerwone, mrugające lampki aerobusów ślizgają się po wodzie, zachowując swój, naturalny kolor. Niesamowite, ale frajda. To powietrze musi być, naprawdę, bardzo czyste. Jaka szkoda, że nie mam ze sobą dobrej kamery. Klosz Wszechświata pokazał cały swój czar i urok. Artysta Malarz - Natura pokazała swą urodę, wielkość i doskonałość.

Znów „ucieka” mi spławik. Tym razem świetlik „odjechał” dość energicznie. Lekko zacinam. Mały opór i nic. Trudno, pudło. Przynęta nieruszona. Dziwne.
Próbuję ponownie zarzucić i…problem. Żyłka blokuje się po wysunięciu około jednego metra. Napinam szczytówkę. Sprawdzam zwoje na szpuli kołowrotka; wszystko w należytym porządku.
- O co chodzi?
Muszę sprawdzić punkt po punkcie.
Mocniejsza latarka i… jest. Tego bym się na pewno nie spodziewał.
Na żyłce, półtora metra od „czubka” wisi…………..NIETOPERZ.
Tak, tak, nietoperz!



Po chwili wzajemnego zdziwienia, zaskoczenia, niepokoju cichutko, bezszelestnie odfrunął w otchłań nocy.



O świcie rybki poszły spać. Należało im się to stanowczo. Gwiazdy też gdzieś odpłynęły.

I niech mi ktoś powie, że wędkarstwo jest monotonne, monotematyczne i nieciekawe!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama