Jesień to bardzo piękna pora roku nie tylko z punktu widzenia nas - Wędkarskiej Braci. Zaczyna się sezon wzmożonych polowań na drapieżniki pływające w naszych wodach. Sandacze ,szczupaki , czy okonie wyławiane są w bardzo dużych ilościach . Czy to na spinning, czy w metodzie żywcowej. I proszę mnie źle nie zrozumieć ,jako amator innych metod wędkarskich nie zamierzam tu nikogo krytykować. Co nie jest zabronione jest dozwolone... Osobiście preferuję metody spławikową, oraz gruntową. Często podczas jesiennych zasiadek na białą rybę znajduję na brzegu torebki foliowe z pływającymi małymi karasiami w środku. Najczęściej są to dwie , najwyżej trzy sztuki. Rekordzista zostawił osiem ( tak , osiem sztuk). Jak wiemy z regulaminu pozyskiwanie żywca w inny sposób niż złowienie go w danym akwenie jest zabronione. Tak samo jest z przenoszeniem ryb z jednego zbiornika do drugiego. Teoretycznie sprawa jest jasna, prawda? Karasie w torebkach niech sobie pływają aż ZDECHNĄ , ale w tym momencie odzywa się sumienie i mówi ci "prosto w pysk "
- Hej , chłopie nie żal ci tych małych rybek. No ,weź je wpuść do tej wody, niech sobie spokojnie żyją i rosną na chwałę rekordów w kolejnych sezonach.
- No tak, wypuść... A jak zobaczy jakiś strażnik...?
A wy co byście zrobili w podobnej sytuacji? Zapraszam do dyskusji.
P.s. Dla mnie sprawa była oczywista.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze