Reklama

Wędkarskie pożegnanie 2011 roku

13/01/2012 11:56
Wędkarskie pożegnanie 2011 roku
Wtorek, środa, czwartek, piątek jak na zamówienie, dzienne temperatury znowu spadają odpowiednio z 9, na 7, 5 i 2°C w piątek. Jednocześnie towarzyszy temu spadek ciśnienia z 1006 do 990 hPa i różne opady. Jechać, nie jechać, oto jest pytanie??? W końcu pomimo zapowiadanego opadu deszczu ze śniegiem i zachodniego wiatru około 6 m/s, zapada w porozumieniu z Kolegą decyzja, jedziemy. Około 19.00 spoglądam jeszcze w okno, a tu czyściutkie niebo z gwiazdami i pięknym rogalem księżyca w pierwszej kwadrze. Co jednak przyniesie nocka?
Tak to okazało się po raz kolejny, że nic nie jest mnie w stanie powstrzymać przed wypadem nad jezioro, ostatnim w tym roku. Trzeba przecież godnie podziękować wodzie za całkiem udany sezon. Pora też spojrzeć na krystalicznie czystą wodę nie skutą jak dotychczas okowami lodu. Ponadto po długiej świątecznej przerwie trzeba wziąć jeszcze raz w tym roku wędzisko do ręki.
Po dotarciu nad jezioro i analizie wszystkich czynników włączamy do akcji tylko duże rippery i niezastąpione polskie Morsy, Gnomy i Algi w celu obłowienia najgłębszych partii jeziora. Ja mam jeszcze w zanadrzu dawno nieużywaną sztuczną przynętę.
Dzień dobry wodo, witam Cię pięknie. Bądź dla mnie hojna. Tymi sztandarowymi słowami witamy się z naszym jeziorem. Jak to dzisiaj będzie z tą hojnością, przekonamy się w przysłowiowym praniu. Dzisiaj zostawiamy katamaran ze względu na ciągły opad deszczu. Będziemy wędkować z pomostów. Zaczynamy od cypla i głębokości 4m, aby przemieszczać się stopniowo w lewo na głębszą wodę, wraz ze zmniejszającymi się numerami stanowisk. Padający śnieg z deszczem sprawia, że postanawiamy wędkować dwie godziny do 11.00 z przerwą na ogrzanie się i ciepłą herbatę. W związku z tym, że posyłamy ciężkie przynęty jak najdalej, to staramy się czesać wodę w miarę małych odstępach, pomiędzy poszczególnymi charakterystycznymi punktami odniesienia na brzegu. Półgodzinna przerwa na drugie śniadanie, podczas którego Mariusz serwuje rewelacyjny barszczyk z uszkami sprawia, że pomimo dwugodzinnego bezefektywnego wędkowania jesteśmy świeżsi i gotowi do dalszego działania. Kolejna godzina wędkowania w rejonie pomostów z głębokością 4-5m i dalej cisza. Pomimo deszczu nasi latający zimowi goście czyżyki, cały czas buszując w gałęziach olchy, swoim szczebiotem umilają nam wędkowanie. „W szybkim, suchym szczebiocie czyżyka daje się wyraźnie słyszeć cz (szczebiot ten jest znacznie szybszy i dłuższy, nie tak urywany jak głos czeczotki) oraz wysokie „zawinięte" na końcu pijuit", o wiele miększe i bardziej piskliwe niż u czeczotki.” http://ptaki.ovh.org/czyzyk.html. Jak spadnie śnieg czyżyki ochoczo będą zbierały nasionka olchy właśnie z powierzchni śniegu. Jest już dobrze po 13.00 podejmujemy więc jeszcze próbę sprawdzenia zachodniego brzegu. Tak jak przypuszczaliśmy. Uklejeczek takich 3-4 cm chowających się pomiędzy ostatnimi nieobumarłymi gałązkami rogatka bez liku. Notujemy jedynie pojedyncze uderzenia w drobnicę prawdopodobnie okonia. Jesteśmy jednak bez brań i na tym musimy poprzestać.
Pozostała jeszcze tylko jedna formalność, tzn. pożegnanie się z wodą.
Dziękujemy wodo, żegnamy Cię pięknie. Bądź dla nas hojna w Nowym Roku, czego wszystkim Koleżankom i Kolegom serdecznie życzę.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama