Tym razem niestety będzie krótko o rybach bo wypad jeden jedyny w tygodniu i to tylko dwugodzinny ze spinem oczywiście.
Już od dwóch dni nie pasowało mi ciśnienie, jak dla mnie za wysokie na drapieżniki no ale kto nie próbuje to szansy nie ma i to jest pewne.
Wybrałem się dopiero po emocjonującym meczu Naszej tenisistki (Wielki szacunek dla niej) no i po raz kolejny padło na starą cynkownie choć w planach miałem też ewentualnie haldex.
Na miejscu jestem dokładnie o piętnastej i zaczynam od biało-perłowego twisterka.
Kilka rzutów pod wierzbę i mam maluszka-coś koło trzech dyszek,uśmiechnięty postanowiłem zapalić i szok -Nie mam fajek a miałem, mało tego telefon tez wcięło...wszystko jasne coś za ciasno było w trawaju - no coż tak bywa...na szczęcie znalazła sie dobra dusza co poratowała fajką,zapaliłem i dalej do boju ele efektu zero. Zmiana przynęty na woblerka i gdzieś po pół godzince pobicie lecz spinka (tez malec)
Postanawiam wracać i na przystanku poznaje pewne małżeństwo wybierające się na groby,usiadłem obok na ławce i nagle przypomniałem sobie moich zmarłych już przyjacciól wędkarzy.
Strata fajek i komórki przestała mieć jakiekolwiek znaczenie jak zacząłem sobie przypominać chwile i przygody razem przeżyte z tymi co odeszli i nagle jak żywy w mojej wyobrażni stanał Grzesiu Ciura (były mistrz olimpijski) , Jasiu Szymczyk zwany przez nas młodzików Wesołym sąsiadem i Czesiu co czytał wodę w sobie tylko wiadomy sposób. Z każdym z nich w raz z kolegami spędziłem nie jeden dzień lub nockę nad wodą .no i przede wszystkim mój Ojciec i Dziadek ,co prawda nie łowili ale zawsze towarzyszyli i zarażali miłością do natury ,lasu, grzybobrania, kolei i książek.
Dziękuję i szacunek wielki dla wszystkich co odeszli! i jako człowiek wierzący (po swojemu) mam nadzieję że kiedyś się jeszcze spotkamy .
P.S . Każdy z Nas ma pewnie wielu takich bliskich z którymi już na rybach się nie spotka więc wspomnijmy ich w ten szczególny dzień !
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze