Witam cała brać wędkarską, chciałbym rozwiać wszelkie wątpliwości dotyczące prowadzenia czynnego trybu życia nawet jeżeli jest się po amputacji kończyn tak jak ja. Mam na imię Tomasz,od dwóch lat jestem osobą nie pełnosprawną,po amputacji kończyn dolnych na wysokości podudzia,choroba zrobiła swoje.Na początku myślałem że się załamię,najpierw jedna noga,pół roku później druga,cóż stało się i trzeba żyć dalej.Zawsze byłem bardzo aktywnym wędkarzem i myślałem że to mi przeszkodzi w kontynuowaniu mojej pasji.Na szczęście tak się nie stało,dzięki wsparciu mojej wspaniałej żony,dzieci i przyjaciół,już miesiąc po pierwszej operacji wybrałem się na ryby.Wędkuję głównie na rzece Wiśle w Gniewie i okolicach,do wody bliziutko.Na jednej nodze prawie cały sezon,niczego to nie zmieniło,dalej aktywnie łowiłem i uczestniczyłem w zawodach naszego koła.Szok przyszedł gdy trzeba było uciąć druga nogę,pomyślałem teraz to już po wędkowaniu,tu znowu wsparcie rodziny,przyjaciół,poradziłem sobie psychicznie i fizycznie.Dostałem jedną protezę,pomyślałem będzie dobrze,no i było,nie raz koledzy mi pomagali wejść na pomost na jeziorze,są ze mną do dziś,wspierają mnie i pomagają jak tylko mogą.Niedawno odebrałem druga protezę na która czekałem cały rok,niestety w naszym kraju nie ma kasy na sprzęt rehabilitacyjny,sam za nią zapłaciłem,powiem wam tyle,jestem szczęśliwy,znowu chodzę,chociaż jeszcze nie tak jak bym chciał,jeżdżę autem,fakt automatem,bo inaczej się nie da i już z przyjaciółmi planujemy pierwszy wypad nad wodę.
Komentarze