Reklama

Wędkarz zwierzyną łowną?

04/12/2012 22:03
To co dziś spotkało mnie i kolegę Tadka nad wodą, jest trudne do zrozumienia i nie mieści się w żadnych standardach ludzkiego postępowania. To najzwyklejsze barbarzyństwo i totalne bezmózgowie. Ale do rzeczy. Na ryby jeździmy często 4-5 razy w tygodniu weekendy odpuszczamy dla tych, którzy pracują w dni powszednie. Nasze wyprawy wędkarskie nie przypadły do gustu miejscowym kłusolom, bo przecież nie mogli w biały dzień siat stawiać gdy my do obiadu na wodzie. Tym bardziej,że nie jedną siatkę już stracili w wyniku działania SSR. A że Święta tuż, tuż i mróz zapowiadają, to siatki trzeba by było postawić i ryb naciągnąć. Ale jak to zrobić skoro "Ci popaprani" wędkarze codziennie wodę czeszą spinerami i siatki mogą wyłowić. "Goście" wpadli na genialny pomysł.

Widzieli, że pływamy pontonami, więc w miejscu wodowania pontonów w dno wbili kołek drewniany z zaostrzonym na płasko jak skalpel gwoździem, którego czubek był milimetry pod wodą. Dziś rano ok. 8.40 wodując ponton nie zauważyłem tej "pułapki" i posadziłem rufę mojego Pro Marine na wodzie. Efekt był natychmiastowy - dziura jak ta lala. Dobrze, że kolega Tadek zauważył gejzer wody buchający spod pontonu i nie wsunął pływadła na wodę, bo zdradzieckie ostrze rozprułoby ponton na całej długości. W końcu okazało się, że dostała jedna komora, więc daliśmy radę pływać na trzech pozostałych. Ja siedziałem na środku, a kolega Prezes na dziobie i rufa była nie obciążona więc jakoś te 5 godzin połowiliśmy. Ciary miałem jak sobie pomyślałem co by było gdybym na tę pułapkę stanął?

Pierwsza, nieodparta myśl to taka, że jestem jak zwierzyna łowna na którą ktoś poluje. Bezrozumne istoty, które to coś ustawiły nie zdają sobie sprawy co by było gdyby się ktoś na ten gwóźdź przewrócił. (Kolega rok temu poleciał do wody na plecy w listopadzie gdy nieostroznie z łodzi wysiadał). Muszę ten przypadek zgłosić na policję bo to już nie zabawa. Mam nadzieję, że Straż rybacka w końcu drani dopadnie na gorącym uczynku. I jak tu teraz na ryby jechać? przecież będziemy przeszkadzać!!! Auta zostają nie pilnowane na pastę bandytów bo tam gdzie łowimy za cyplem już ich nie widać a do lasu nad wodę gdzie jest dobre miejsce do obserwacji auta i wodowania pontonu, wjechać wędkarzowi nie wolno. O co w tym wszystkim chodzi?

Mamy nie jeździć na ryby żeby kłusole mogli w spokoju kraść? A może by w końcu ktoś coś zrobił w kwestii uprawnień do wjazdu do lasu dla wędkarzy. Barbarzyńcy na motocyklach crossowych i na quadach jeżdżą gdzie chcą po lasach, zaś wedkarz nie może. Nic to że mu koła odkrecą i szyby wybiją. To przecież jak zwykle niska szkodliwość społeczna czynu........... Będziemy jeździć uzbrojeni w dostepne nam wyposażenie no chyba ze zaczną do nas strzelać........ a tak na marginesie to kolega Tadek w ostatnim rzucie esoxa na patelnię trafił !!!! To jednak prawda że "prezesowi to nawet byk się w oborze ocieli" ;)
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama