Jak powiedziałem tak zrobiłem. Pojechaliśmy na Pilichowice. Wielkich rewelacji nie było.Rekordu też. Były leszcze,płotka i okoń. Sukcesem dla mnie był wyjazd na ryby....mojej żony. Wprawdzie nic wtedy nie złapałem ale teraz w sobotę drugi raz była ze mną i złapałem na nową wędkę dużą płoć, którą oswobodziłem na prośbę żony... Następnym razem, myślę będzie lepiej.
Komentarze