Wędkowanie na lodzie w Wielkopolsce Byłem już niemal pewien, że z podlodowego wędkowania w tym roku nic nie wyjdzie, ponieważ mrozy omijały szerokim łukiem wielkopolskę. Na szczęscie moje obawy odesżły w niepamięć, przyszły mrozy i to dość spore co wystarczyło aby zbiorniki zamarzły i jak się okazało lód był dość gruby bo dochodził do 15cm. Niestety jak to w życiu pojawiły się tka zwane sprawy na, które nie mamy wpływu. Z powodu pobytu w szpitalu omineły mnie prawie dwa tygodnie możliwości połapania na lodzie. Mimo to kiedy już tylko mogłem z radością zaszykowałem sprzęt i wybrałem się z tata na lód, pierwszy wypad tradycyjnie na Radzyny w poszukiwaniu okonia, pogoda dopisała, ryb było sporo w większosci jednak były to małe okonki ale najważniejsza była zabawa i radość z wędkowania oraz odpoczynku z wędka w ręku. Udało się złowić kilka sztuk powyżej 25cm jednak były one sporadyczne, tego dnia większy okoń nie miał ochoty brać. Kolejny wypad pare dni póxniej na j. Lusowskie, pojaiwły sie obawy gdyż pogoda zrobiła się wiosenna i co najgorsze w nocy było powyżej zera, na szczęscie obawy zostały wyrzucone z głowy w momencie gdy znaleźlismy sie na miejscu. Tym razem wyniki były gorsze, złowilismy sporo okonków ale małych rozmiarów, płotka nie brała. Pocieszeni stanem lodu następnego dnia postanowilismy wykorzystać ostatki i wybrac się na cąły dzień na Radzyny - nasze ulubione łowisko jeżeli chodzi o podlodowe przygody. O godzinie 7 rano bylismy już na lodzie, od samego poczatku zaskoczyły mnie bardzo dobre brania ładnej płoci, nie były to wielkie sztuki ale prawie wszystkie w granicach 23-26 cm więc zabawa była przednia:) Ja skupiłem się na płoci, która nie przestawała brać, trzeba było jednak kombinować bo co chwile brała na innej głebokości, i była bardzo kapryśna co sprawiło, że łowienie stało się bardzo fajne. Tata natomiast uparcie poszukiwał okonia w róznych miejscach. Około południa zrobilismy sobie małą przerwę na obiad( nie ma nic lepszego niż kuchenka turystyczna i pyszny ciepły posiłek na łonie natury, w zimowej scenerii), po chwili znów wrócilismy do wędkowania i tak zeszło nam do godizny prawie 17, Podsumowując dzień był nizwykle udany, pogoda dopisała atmosfera była świetna a ryby dopisały nadzwyczaj dobrze, płocie brały bardoz ładnie a okonie miały momenty w ciagu dnia gdzie równiez były bardoz łapczywe, jednak wielkościa nie zachwycały z ponad 100 złowionych tego dnia okoni ledwie 20 było ponad 20cm z czego 10 ładncyh ponad 25cm.Od kilku lat razem z tata bardzo wciągnęlismy się i polubiliśmy wędkarstwo podlodowe wiec mamy cąły czas andzieje, że pogoda jeszcze zaskoczy i umożliwi jakięś wypady na lód:)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze