Reklama

Weekend jeszcze na lodzie

04/03/2012 20:32
W końcu nadszedł weekend. Sobota rano, wstałem, jak zwykle kawa, spojrzałem przez okno że pięknie wschodzi słońce postanowiłem wybrać się z długimi kijami na jezioro Krukowo, bo codziennie koło niego przejeżdżam do pracy i zauważyłem że spora część jeziora przy rzece jest rozmarznięta więc wsiadłem do samochodu i pojechałem, niestety wyprawa zakończyła się niepowodzeniem. Chciałem dojechać do jeziora... niestety zakopałem się samochodem (dołączyłem zdjęcie) i sam nie dałem rady wyjechać. Zadzwoniłem do kolegi żeby przyjechał wyciągnąć mnie ciągnikiem. Zaproponował że przyjedzie ze swoimi pracownikami odkopiemy i wypchniemy jakoś samochód. Był po 15 minutach po godzinie udało nam się wydostać samochód.... tego dnia nie miałem ochoty już wędkować i wróciłem do domu.
W niedziele rano znowu zaatakowałem, tym razem wziąłem wędki pod lód i pojechałem na Ługowiska, ponieważ mój tata w sobotę po południu był tam i mówił że widział dwóch wędkarzy. Wytłumaczył mi gdzie łowili i poszedłem w te dziury. Rozwinąłem zestaw, na haczyk dwie pinki i na dół...około 4 metrów, od razu pierwsze branie i jest pierwsza płotka kolejne wpuszczenie i jest następna. wyjąłem telefon i pisze do kumpla "Przyjeżdżaj na Ługowiskach biorą płotki" po 15 minutach kolega już był. Z boku była wywiercona sobotnia dziura, żeby nie hałasować rozłożył się i zaczął w niej wędkować. Słoneczko fajnie świeciło w plecy. Ptaszki ćwierkały jakby była już wiosna, na niebie za nami pokazał się klucz gęsi "to dobry znak" - powiedział kolega i ośmiał się "żeby się tylko nie zesrały" i bach, patrz, jedna kupa ląduje u mnie w przeręblu i dryga na plecach.śmiechu było co nie miara. Potem kolega sitkiem do lodu wycierał mi kupę z pleców. W sumie to złowiliśmy trochę tych płotek. Siedzieliśmy do południa, potem pojechałem na obiad do domu. O 15 byliśmy z powrotem na lodzie. Byłem ja kolega mój tata i dwóch wędkarzy z Włocławka. Ryby niestety już nie brały. Mój tata złowił płotkę i okonka i jeden z panów przyjezdnych 3 płotki. ja i kolega nie złowiliśmy nic. Mieliśmy również gości podeszły do nas 2 łabędzie, które prawie z reki jadły nam chleb. Siedzieliśmy wszyscy blisko siebie i gadaliśmy cały czas o rybach, było super. Piękny ciepły dzień na rybkach, cóż można chcieć więcej.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama