mój upragniony dzień weekend jako pracuje na czterobrygadówce mam raz w miesiącu. Wolne po noce jak zawsze wracam ,do domu . Spać się nie chce bo szkoda przespać soboty , po przemyśleniu wyjmuje ,spining pakuje plecak i jadę na odrę porzucać . Odra oczywiście niska , pierwszą główkę, którą zwiedziłem bo zaobserwowaniu ,nie rzucałem za dużo zaczepów,pojechałem na następna tam tez nic , znając teren i główki gdzie morze być sandacz ,pojechałem na swoją główkę woda fajna ,bez zaczepów zaczynam wędkować po kilkunastu rzutach ,przy samym brzegu ,czuje opór i szarpanie wędką jest sandacz,pierwszy w sezonie ,po dwóch ,minutach jest na brzegu mała sesja,zdjęciowa buzi i do wody jako pierwszy .wziął, na białego twistera po pół godziny wróciłem do domu .sobota należy,do udanych jutro tez jest dzień
Komentarze