Reklama

Wesoła wędka

31/01/2011 19:42
Po nocnych połowach wędkarz wraca do domu bez ryb i z progu krzyczy do żony:
-Wiesz kochanie miałem wielkiego pecha! !!!!
Zarzuciłem wędkę ryba podpłynęła do przynęty...... dotknęła nosem robaka............ Już miała otworzyć pyszczek i chwycić przynętę....................
- i co?
- Robak był szybszy.
- Nie rozumiem !!!
- No wiesz, w mgnieniu oka pożarł ją, nicpoń!


Trzej koledzy karpi-arze spotykają się w poniedziałek w pracy:
- W sobotę byłem na Woświnie i złapałem karpia 4kg
- mówi pierwszy
- Co to za wynik ?
- śmieje się drugi.
- Ja w sobotę na Warcie wy-haczyłem karpia 10 kilo!!
- Nie wiem gdzie wy jeździcie na te ryby, że takie małe łapiecie
- śmieje się trzeci
- bo ja w sobotę na Wysoli walczyłem z karpiem 30 minut.
Połowa Ińska podziwiała hol, a inni wędkarze przerwali łowienie, by obejrzeć moje trofeum -
Karpia 20 kg!!!
- Po chwili milczenia odezwał się pierwszy:
- Panowie następnym razem opowiadam ostatni.


Kto to jest optymista?
- To wędkarz, który postawił patelnie na gaz przed wyjściem na ryby.


Spotyka się dwaj wędkarze.
- Co u Ciebie nowego, Kaziu - pyta jeden.
- Aaa... żona mi nie pozwala jeździć na ryby - odpowiada Kazik.
- Ale nie o to pytam, pytałem: co nowego?



Wędkarz chwali się koledze:
- Wczoraj złapałem lina, który ważył pięć kilo.
Z dżdżownicą czy bez?


Wędkarz wyciągnął rybę z wody, która jeszcze szamocze się na haczyku.
Przechodząca obok kobieta pyta:
- Czyż nie sprawia jej pan bólu, iż ją pan wyciąga ?
- Ależ nie! Widzi pani, że ona merda ogonem.


Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama