Reklama

Wieprz czyli serpentyna Lubelszczyzny

28/10/2009 00:06

Wieprz w opisywanym położeniu to rzeka o stoickim spokoju i nieskazitelnych krajobrazach jeśli chodzi o zamiłowanie do spokoju i relaksu jaki jest priorytetem moim zdaniem w naszym wspaniałym hobby.

Dzikość tego odcinka i szalone ukształtowanie może świadczyć o braku ingerencji ludzkiej ręki właśnie na tym obszarze. Zmierzając już od Oleśnik w kierunku miejscowości Trawniki napotkamy niejednokrotnie na miejsca "martwe" w życie wodne o czym niektórzy przyjezdni wędkarze niestety nie wiedzą i bezowocnie nęcą, czekają i ponownie nęcą po czym odjeżdżają ze spuszczoną głową twierdząc, że mieli pecha lub że brakuje tam ryby (receptą jest wyprawa z kimś miejscowym).

Cierpliwość i koniec języka za przewodnika jest skarbem cennym w tych terenach nawet jeśli zabłądzimy na wiejskich uliczkach mieszkańcy tych miejscowości udzielą nam wszelkich informacji w miarę posiadanej przez nich wiedzy albo skierują nas do życzliwego sąsiada, który wie więcej. Dzięki takiej serdeczności posiadam wiedzę między innymi o miejscach na odcinku tej rzeki poddanych oczyszczaniu dna lub innych prac poprawiających ukształtowanie koryta jak i linii brzegowej.

Przejdźmy do okazów jakie mogą nas tam przywitać oczywiście po wcześniejszym "przekupieniu ich" i to nie byle czym. Wielu wędkarzy stosuje na zanętę gotowe produkty różnych firm ze sklepów wędkarskich ale nic bardziej błędnego. Podejrzałem i obserwowałem uważnie najwytrwalszych kolegów po fachu, których tam często spotykam oraz zasięgnąłem porady.
Wyniki ni stąd ni zowąd pojawiły się już podczas następnej wyprawy.

Lubię tą rzekę za to że potrafi zaskoczyć najwybredniejszych i najbardziej wymagających wędkarzy oraz takich którzy szukają ciągłych wrażeń i eksperymentów jak ja.
O każdej porze roku bez większych problemów można dojechać w upatrzone przez siebie miejsca.
Dla społeczeństwa spiningującego polecam przyjazd pierwszym razem do miejscowości Borowica lub Łopiennik gdzie nie trzeba obawiać się o auto zostawiając na drodze asfaltowej a przemarsz w poszukiwaniu drapieżnych okazów nie musi być zbyt długi, zakole za zakolem, roślinność niezbyt wysoka a okazy czekają na nierówną walkę.
Jadąc od małej miejscowości Toruń w kierunku Borowica możemy skręcić w prawo za kończącym się lasem. Następnie jadąc cały czas prosto dojedziemy do kanału Wieprz-Krzna, przemierzamy drewniany most i po kilkuset metrach jesteśmy przy naszych kolejnych magicznych serpentynach kryjących tym razem ryby spokojnego żeru.
Tu zatrzymam się na dłużej.
Łowienie z gruntu, przepływanka, spławiczek i co tylko dusza zapragnie, ile udziwnień tyle patentów na złowienie ryby oczywiście wszystko nadziewane specyfikiem ale własnej produkcji.
Ryba tu nie jest wybredna ale przepada za parzoną pszeniczką jak wędkarz za kawą w mroźny poranek. Dla zwiększenia efektów czasami dodaję wanilię do pojemnika z pszenicą (nęcę wtedy samą pszenicą).
Jeśli chcemy Bat uzbroić w niewielki spławik i po próbować sił z płocią czy leszczem często spotykanym wtedy zmieniamy sposób nęcenia. Moim patentem jest surowa zmielona pszenica z odrobiną surowej zmielonej kukurydzy a to wszystko do jednego wiadra zanętowego dodając torf tworzymy piękną recepturę do smużenia i tak dość mętnej wody.
Trafnym spławikiem z pośród wielu eksperymentowanych okazał się EXPERT zamieszczony na zdjęciu, którego to używam do dziś.
Uważajmy nad dostosowaniem w tym przypadku zestawu, chodzi mi o samą żyłkę, przypon i hak. Jeśli po zanęceniu zmienimy przynętę z białego robaka na czerwonego kaliforniaka możemy spodziewać się gości przybywających za drobnicą (sandaczyki i bezlitosne szczupaczki), które podczas brania niejednokrotnie ucinają swą pazernością przypony.

Wyprawy o charakterze przejezdnym (1,5godzinki) kończą się niewielkimi wynikami o czym mogą świadczyć zamieszczone w artykule zdjęcia, natomiast dłuższe zasiadki owocują sporej wielkości leszczami, sumami, szczupakami (większość niestety przypadków na żywca), sporadyczne miętusy. Sandacz kapryśnie podchodzi do trupka woli raczej coś żywszego.

O karpiu nie wypowiadam się bo mnie tam nie zaszczycił swą obecnością ale pozostałe gatunki mogę polecić jak najbardziej.W chłodniejsze dni polecam przygotować pęcak w dwóch smakach: waniliowy i czosnkowy, potrafi czasami zadziwić swą mocą. Oby zdziwień było jak najmniej przypominam o częstych kontrolach tych obfitych miejsc.

Życząc samych sukcesów, połamania kija oby nie na kolanie i taaaaaakiej ryby zapraszam w wolnej chwili do zapoznania się z następnymi artykułami na moim blogu.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama