Reklama

Wiosenna wyprawa karpiowa 2011

14/03/2012 19:56
Jest 28 kwietnia 2011 r., mija kolejny ciężki tydzień w pracy i razem z Markiem, moim wiernym towarzyszem wypraw wędkarskich, nie możemy się już doczekać kolejnych niezapomnianych chwil na naszej ulubionej wodzie. Przez cały tydzień „nakręcaliśmy się „, a przygotowania do naszej 3- dniowej wyprawy były zapięte na ostatni guzik. Na piątek solidarnie wypisaliśmy urlopy i już w czwartek po pracy ruszyliśmy nad wodę. Po drodze jeszcze szybkie zatrzymanie w markecie, zakup prowiantu oraz płynów, co by się nie odwodnić, i około 18:00 melduję się na naszej miejscówce. Marek mimo, że nad wodę ma dwa razy dalej ode mnie bo ok. 80 km, to jak zwykle już na mnie czeka. W pośpiechu wyciągam klamoty z auta - swoją drogą dziwię się jak to wszystko się w nim mieści: wędki, torba ze sprzętem, torba z zanętami, przynętami i różnymi specjałami, ubrania, kuchenka, namiot, krzesło, tripod, śpiwór, prowiant, wiadra z pelletem, kulkami itd. Rozbijamy obozowisko w iście sprinterskim tempie i po godzinie zestawy karpiowe są już w wodzie. Nie wypływamy pontonem - wędki zarzucamy z brzegu na około 60-70m.

W tym miejscy mamy głębokość ok. 1,5 m. Ogólnie akwen jest płytki - średnia głębokość nie przekracza 2 m. Przygotowujemy na dobry początek dwa wiadra zanęty. Jedno jest z bazą mięsną: zanęta sypka karpiowa, pelletem rybnym, kulkami , kukurydzą, konopiami, wszystko obficie polane boosterem krewetka i atraktorem halibut. Drugie – z owocową: zanętą sypką karpiową, kukurydzą, konopiami, pelletem miodowym, kulkami tutti-frutti, vanilią, wszystko polane boosterem wanilia i atraktorem scopex. Łącznie przygotowaliśmy ok. 20 kg zanęty, którą wystrzeliwujemy za pomocą proc w odstępach 2 godzinnych po około 2 kg kulek o wielkości małych mandarynek. Oczywiście na samym początku wrzucamy większą ilość. Po takim zanęceniu w końcu możemy zasiąść i popijając piwko wspominać wędkarskie przygody. Tego dnia karpie żerują dobrze i na efekty nie trzeba długo czekać. Już w pierwszą noc o godz. 0:30 mam pierwsze branie, sygnalizator wyje jak szalony i już po chwili holuję pięknego karpia. Po kilku emocjonujących minutach karp kapituluje. Jest piękny, waży równo 11 kg przy 82 cm długości. Jeszcze szybka sesja zdjęciowa i ryba odzyskuje wolność. Karp połakomił się na zadipowaną kulkę Scopex 18mm. Tej nocy w ogóle nie śpimy, popijając piwko rozmawiamy oczywiście o rybach i ewentualnej taktyce na kolejny dzień. O godz. 3:00 u Marka rozlega się miły jazgot, szybkie zacięcie i zaczyna się walka. Karp jest waleczny, ale niestety nieduży - raptem 4,5 kg. Robimy mu kilka fotek i po chwili odpływa w sobie tylko znanym kierunku. Nad ranem przysypiamy, budzi nas o 6:00 jakże miły dźwięk. Szybkie spojrzenie w kierunku wędek i już wiemy że karp połakomił się na kulkę w zestawie Marka. Mimo że jego Shimano wygina się całkiem przyzwoicie karpik jest również nieduży – 3,90 kg. Oczywiście stały rytuał: karp ląduje na macie, szybkie odhaczenie, kilka fotek i zwrócenie wolności. Nie mija godzina a Marek jak natchniony holuje kolejnego karpika - maluch waży 1,5 kg. Około 10:00 jest kolejne branie, tym razem na mojej wędce i po krótkiej walce karpik ważący niecałe 4 kg melduje się na macie. Nie zdążyliśmy dobrze zasiąść w krzesłach, a Marek ciągnie kolejną rybę. Tym razem wiemy że będzie większa i po kilkuminutowej walce ładny karpik o wadze 8,5 kg ma swoją fotkę. Kolejne godziny mijają na donęcaniu i odpoczywaniu bo karpie odmówiły posłuszeństwa. Po bezowocnych kilkunastu godzinach, około północy mam branie, niestety strzela mi żyłka podczas holu – najwidoczniej musiała być przetarta. Niestety pech mnie nie opuszcza tej nocy. Jeszcze jedno branie, delikatnie opadł swinger, zacięcie i po kilkunastu sekundach ryba schodzi - prawdopodobnie był to mały karpik lub linek. Nad ranem łowię kolejnego malucha ważącego 2,5 kg. Po niespełna godzinie Marek wyciąga swojego podobnej wielkości. O 10 mam ostatnie branie tej wyprawy i po ładnej walce łowię karpia 8 kg. Super udany wyjazd kończymy około 14:00. Złowiłem 4 karpie mając 6 brań, Marek również wyciągnął 4 karpie, ale przy 100% skuteczności. Dwa z nich ważyły powyżej 8 kg, jeden - 11kg. Wszystkie ryby odzyskały wolność. Dodam że wędkowaliśmy na ogólnodostępnej wodzie PZW ale dla dobra populacji karpia w tym akwenie, nie podam jego nazwy. Pozdrawiam wszystkich wędkarzy.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama