14 kwietnia tj. sobota postanowiłem wyruszyc nad rzekę, w okolicę łączenia się Kaczawy z drugą co do wielkości rzeką w Polsce Odrą.Był piękny słoneczny dzień, aczkolwiek po przyjeździe nad wodę, okazało się, że wiejący wiatr na pawno nie uprzyjemni mojego pobytu na łonie natury.Zazwyczaj na wyprawy wędkarskie jeżdże z kolegami, ale tego dnia, każdy z nich wybrał się osobno w innym kierunku.Maciej ( tj. nick Gerda) wybrał się na połów kropków nad Skorę, natomiast Łukasz ( tj. nick smakowy) wybrał Ryczeń.
Wobec tego zabrałem swój nowy nabytek w postaci Daiwy Infinity w celu przetestowania na "rzecznych potworach" (może chociaż na jednym).I tak po przebyciu około 40km dotarłem na brzeg Odry w okolicach wsi Jurcz za Prochowicami. Założyłem Wodery i wyruszyłem w kierunku główki, którą kiedyś odwiedziłem z Łukaszem.Wówczas to on złowił tam dwa niewielkie Boleniki, a mnie pozostało się tylko przyglądac.Po dotarciu na miejsce, na wodzie była cisza.Nie było widac charakterystycznych uderzen ryby, na którą chciałem się zaczaic.W stylu smakowego (przyp.Łukasz) zakradłem się na główkę i rozpocząłem biczowanie lustra wody. Na żyłce 0,23 miałem założonego woblera Salmo minnow w kolorach uklei.Nie przyniosło to efektu.Zmieniłem na Sieka i również nic. Po cichu liczyłem na klenia, albo chociaż żeby uderzył Boleń, to mógłbym sprawdzic wędzisko.Wiejący wiatr utrudniał mi w dalekich rzutach lekkimi przynętami.Co rusz to wiał i przestawał.
Postanowiłem przenieśc się na ostatnią mini główke tuż przy połączeniu Kaczawy z Odrą. Przykucnąłem przy brzegu, zanurzając kolana w błocie. W pewnym momencie pojawił sie długo oczekiwany gośc.Uderzał ogonem przeczesując pobliski warkocz wodny.Zalożyłem Meppsa Comet 2, małą obrotówkę z czerwonymi kropkami i skierowałem w kierunku ostatniego pojawienia się ryby.Rzuty były na odległośc nie dalsze niz 10 metrów. Niestety nie przynosiły efektu.Może po około 5-6 rzutach, postanowiłem wykonac rzut w kierunku nurtu rzeki.Spowodowało to ściąganie przynęty poprzez przecięcie warkocza.Wtedy to nastapiło długo oczekiwane pierwsze uderzenie w obrotówkę, jednak że chybione. Był to znak, że kolorostyka obrótówki jest odpowiednia.Przy kolejnym rzucie nie było watpliwości.Boleń uderzył celnie i zacięcie było prawidłowe. Wówczas to, mogłem poznac moc rzecznego bolenia w porównaniu z pierwszym jeziorowym, którego złowiłem w poprzednim roku. Nowy nabytek w postaci Daiwy spisywał się znakomicie.Piękna akcja całego wędziska powodowała mocne szarpanie mojej ręki.Czułem rybę znakomicie. Podekscytowanie rosło z każdą chwilą.Wydarzenie to poruszyło wędkarzy łowiących w pobliżu oraz po drugiej stronie rzeki.Kiedy wycholowałem mojego "potwora" na brzeg byłem bardzo zadowolony.Po zmierzeniu okazało się, że Boleń ma 57cm długości i około 1,5 kg.Szybkie dwa zdjęcia i ryba wraca do wody.Był to mój drugi boleń.Pierwsza duża ryba tego roku.
Wyprawa zaowocowała testem nowego wędziska oraz wielkimi emocjami, po które jeździmy nad wodę i wyczekujemy czasami długie godziny.Bezcenne
Komentarze