START!!!...wiślany sezon 2011r. rozpoczęty.Jestem na Wiśle,okolice Kępy Lubawskiej-bardziej jest to rekonesans by ocenić jak rzeka zmieniła się po zimie niż regularne i ,,twarde,,spinningowanie.Na brzegu leżą ogromne zwaliska piasku wyrwanego przez powodziowe wody.Niektóre ostrogi sa mocno rozmyte.Kamienie z ,,główek,, są porozrzucane na dosyć sporym obszarze(...pewnie będą to świetne miejscówki na czerwcowego sandacze).W niektórych miejscach woda wymyła ciekawe i głębokie ,,dołki,,.Jest sporo podmytych krzaków i drzew(szczupak).zaczynam spinningować na zalanej ostrodze która łączy brzeg z wiślaną wysepką.Po kilkunastu rzutach na napływie tej ostrogi,mam fajne branie na srebnego ,,effzetta,,numer 1.zacinam,i po chwili na brzegu ląduje kleń w granicach 40cm.Chwilę póżniej mam kilka ,,pobić,, ale nie udaje mi się ich zaciąć.Schodzę dalej w dół rzeki.Na wysokości tzw..,,drutów wysokiego napięcia,,-wchodzę na starą,zapomnianą ,,główkę,,>Jej szczyt jest mocno rozmyty przez rzeczny nurt.Tworzy tutaj się bardzo ciekawy przelew ,z rynną wzdłuż zatopionego ,przedłużenia ,,główki,,.Na agrafkę zapinam małego ,,sieka-m,, i prowadzę go łukiem przez ten przelew-gdy tylko wobler ,,wychodzi,, z rynny,mam potężne branie,ryba odchodzi w główny nurt,robi kilka ,,młynków,, i się spina(podejrzewam iż był to piękny boleń)Jestem w szoku,ręce drżą,ciężko założyć nową przynętę....Nigdy w życiu(ha ha ha- moja żona- oglądała podobno taki film????)nie spodziewałbym się o tej porze roku takiego brania w tym miejscu(ma,czerwiec-owszem?!!).Następne kilka obiecujących miejsc,nie przynosi mi brania.W międzyczasie,wpadam po uda do zimnej wiślanej wody(oj zapomniało się przez zimę chodzenia po wiślanych kamieniach,zapomniało..)W chlupiacych gumiakach,dochodzę do szczucińskiego mostu-na jednej z ,,główek,, zauważam dwa mocne uderzenia ryb(na 100% były to bolenie).Mijam most,przechodzę przez dużą łąkę i docieram do miejsca gdzie co roku łowię piękne jazie i klenie.Miejsce niczym się nie wyróżnia..ot zwykła ,,prostka,,-jest dosyć płytko,co kilka metrów z wody wystaje jakiś fragment zatopionego drzewa,trafia się podmyty krzak-niby norma,lecz kleniska z tego miejsca potrafią szybciutko zerwać żyłkę 0,22.Klenie uwielbiają to miejsce,lecz dziś pewnie strajkują.Mam chwilę czasu,testuję więc kilka nowych woblerów-doginam im ,,oczka,, i po chwili ide dalej.Mija 14.Stoję na mocno zniszczinej przez powodzie (2010r)opasce.Z tą opaską mam piękne wspomnienia-piękne brania,duże ryby,hole które nigdy nie zapomnę...Wypuszczam 3cm woblerek na jakies 20 metrów wzdłuż opaski-przytrzymuję go długo przy kamieniach-puknięć jest dużo,zacinam tylko jedno branie-to jest około 30cm okoń!!Fajna ryba-dostaje buzi,plum ,i za chwilę wraca do Wisły..zmieniam przynętę na inna...truuuuuu...telefon...dzwoni kolega łowiący powyżej-wiadomość jest jedna i nieodwracalna,,wracamy,,-Ok ,myślę sobie,kij do pokrowca,przede mną jakieś 4km w górę rzeki...jest super!!!Gdy dochodzę do kumpla(zatwardziały gruntowiec!)-z dumą pokazuje mi karpia ponad 3kg ,złowionego na ,,czerwone robaki,,-gratuluję mu ,,powodzianina,,-w głowie mam jedną myśl...spinning
Komentarze