Kwiecień w tym roku nie rozpieszcza pogodą. Śnieg z deszczem, niskie temperatury i silny wiatr wystraszyły większość wędkarzy. Nad wodą pojawiali się albo ci najbardziej wytrwali albo ci, dla których okres świąteczny to czas kiedy pierwszy raz w tym roku mogą posiedzieć nad wodą. Pogoda nie wystraszyła mnie i brata. Bez większych nadziei na sukces ale głodni wędkarstwa postanowiliśmy zająć ujście niewielkiej rzeczki do Wisły. Wysoki stan wody na Wiśle doprowadził do tzw cofki. Woda u ujścia rzeczki stała i miała głębokość około 1-1,5m uznaliśmy jednogłośnie, że może być dobrym łowiskiem. Zabraliśmy ze sobą pickery i feedery i trochę prowiantu.
Zgodnie z planem zestawy wylądowały u ujścia gdzie woda stała. Szczytówki poszły w ruch, miotało nimi nią prawo i lewo. Niestety to był tylko wiatr. Zaczęliśmy kombinować z przynętami postanowiłem pierwszy raz w życiu użyć pelletu. Mateusz natomiast stwierdził, że poszuka ryb w nurcie Wisły. Po chwili szczytówka jego wędki dała wyraźny znak, że coś zainteresowało się jego zestawem. Branie było na tyle agresywne, że spokojnie zaciął rybę i po krótkim holu w podbieraku wylądował niemalże 30cm karaś srebrzysty. Uznaliśmy to za wyjątek ale jedną ze swoich wędek również zarzuciłem w nurt Wisły. Nie minęło kilka minut jak moja szczytówka również zadrżała. Po krótkim holu w podbieraku ląduje kolejny karaś srebrzysty.
W tym momencie stało się da nas jasnym, że karaś to nie przypadek i przy braku brań innych ryb pobawimy się z karasiami. Po dociążeniu zestawów wszystkie wylądowały w Wiśle. Woda jakby ożyła. Co chwilę któraś z szczytówek sygnalizowała branie. Na brzegu raz po raz lądowały coraz to nowe gatunki ryb. Najwięcej krąpi i płoci, na białego robaka trafiały się spore ukleje. Do tego pojedyncze certy i kiełbie a wszystko poprzeplatane dorodnymi karasiami srebrnymi, których długość wahała się między 20-30cm.
Mimo iż pogoda była paskudna a my zmokliśmy i zmarzliśmy doświadczyliśmy czegoś nowego. Łowimy w tamtym miejscu od kilkunastu lat i nigdy nie łowiliśmy tam karasi srebrzystych. Jak widać ryby zawsze potrafią zaskoczyć i warto iść choćby pogoda nie rozpieszczała.
Moje zestawy:
Zestaw 1
Robinson Tritium Feeder 390cm c/w 40-120
Kołowrotek Robinson Feeder II FD 504
Żyłka VDE- Robinson Team Pro Feeder 0,245
Ciężarek 60g
Haczyk Robinson Titanium Chinu 115G nr 10
Zestaw 2
Robinson Red Star Picker 300cm c/w up 35g
Kołowrotek FD Acustik Feeder
Żyłka VDE- Robinson Team Pro Feeder 0,2
Ciężarek 30g
Haczyk Robinson Titanium Tango 130G nr 8
Jako przynętę stosowaliśmy białe robaki, rosówki oraz pellet ochotka.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze