Reklama

Wiślany karp

16/10/2009 09:05
Wraz z kolegą wybraliśmy wraz z kolegą 14.10.2009 r. na Wisłę w Płocku. Spotkaliśmy się nad wodą godzinie 4-tej rano. Noc była zimna, pogoda okropna , siny wiatr, przelotne opady deszczu , temp. około 3 stopni . Zapowiadało się bezrybie. Około godziny 4,20 zarzuciliśmy zestawy z kulkami proteinowymi o smaku ryba – banan. Rozpaliliśmy ognisko i czekaliśmy na efekty.

Wędki stały jak jak zaczarowane, dopiero około 7.10 rozległ się dźwięk sygnalizatora kolegi , zacina, jest potężny odjazd , chwila holu i ryba zrywa cały zestaw. Od tego momentu przez jakieś 40 min. nastąpiła ponowna cisza , do momentu kiedy to nastąpiło branie na mojej wędce. Zaciąłem ryba jak szalona ucieka na wodę, w końcu zatrzymuje się i zaczynam podciągać ją do brzegu. Ryba cały czas bije w kierunku dna, po jakichś siedmiu minutach, wyłania się z głębin wielka żółta plama.

Był to karp pełnołuski , który po zwarzeniu i zmierzeniu miał 15,2 kg i 92 cm. Po wypuszczaniu karpia z powrotem do Wisły , znów nastąpiła cisza , dopiero po jakichś 45 min wyjąłem karpia o wadze ok. 5 kg , który był ostatnią rybą tej wyprawy. Ten duży karp jest moją największą rybą w życiu. Koledzy wędkarze życzę wam sukcesów na wodzie i również pobijania własnych rekordów
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama