Witam wszystkich. Pomysł na tą prace podsuną mi pewien z użytkowników komentując poprzednią pracę konkursową o sprzęcie DAIWA. Mianowicie wychwalam sobie coblery DAIWA, bo jak dla mnie są jednymi z lepszych ale chciałem sprawdzić możliwości jednej z najtańszych firm woblerów na rynku. Postanowiłem kupić woblery firmy KENART, kupiłem 3 sztuki – od razu spodobała mi się ich cena. Na weekendzie wybrałem się na ryby na Sanockie stawy i po kilkudziesięciu rzutach na drugim końcu żyłki znalazł się szczupak taki nie duży, ale też nie malutki tak koło 62 cm. Praca takiego coblera widocznie mu się spodobała, ale jeszcze chciałem sprawdzić jak spiszą się na rzece San. Wybrałem się, w woderach i obławiałem sprawdzone dołki, i muszę powiedzieć, że rezultat mnie zaskoczył. Branie za braniem, nie mogłem uwierzyć w to, co się dzieje. Raz kleń, okoń raz coblera atakuje dorodny tęczak. Niestety nie mogę się pochwalić fotografiami bo stojąc na środku rzeki nie chciałem ryzykować utraty nowego telefonu :D ale mniejsza z tym. Jak dla mnie to ta firma jest naprawdę bardzo dobra wiklery może nie są, jakości DAIWA, ale łowne są tak samo. To by było na tyle i oczywiście dziękuje za wspaniały pomysł wytestowania takich woblerków. Pozdrawiam
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze