Reklama

Wreszcie pierwszy dzień wiosny

29/03/2015 23:16

Pierwszy dzień wiosny

Jeszcze zimno, jeszcze słotne dni i chłodne noce przeplatają się z nielicznymi, wręcz pojedynczymi cieplejszymi dniami przedwiośnia. W lesie szarość i cisza. Gdzieniegdzie jakiś krzak bzu lub kruszyny, nagrzany w zacisznym  miejscu lekkimi promieniami słońca, jakby na próbę nieśmiało wypuszcza pierwsze listki. Jedynie w powietrzu już od dłuższego czasu, słychać było donośne gęganie gęsi, głównie zbożowych i białoczelnych. http://www.anad.republika.pl/ges.htm. Początkiem marca północnym skrajem Poznania, w okolicach Dąbrowy, przy przekropnej pogodzie, tuż pod podstawami ciemnych chmur, ciągnęły ich dosłownie tysiące. Chwilę po zjechaniu z autostrady na jedenastkę, niebo zaroiło się od niezliczonej ilości gęsich kluczy, zmierzających w kierunku północnym na letnie pastwiska. 

Reklama

Starając się dowiedzieć coś więcej o zachowaniach tych ptaków, wyczytałem magazynie przyrodniczym „Salamandra”, w artykule Pana Przemysława Wylegały, że w Wielkopolsce największe grupy gęsi spędzają noce na Jez. Góreckim, w Wielkopolskim Parku Narodowym, na stawach rybnych w Objezierzu niedaleko Obornik oraz na jez. Chrzypskim, w Sierakowskim Parku Krajobrazowym http://magazyn.salamandra.org.pl/m17a09.html.

Oprócz gęsi sporadycznie daje się słyszeć jeszcze jakby nieśmiałe odgłosy żurawi, a na polach można już spotkać pojedyncze pary, szykujące się do godowego okresu. Inne ptactwo, w tym wróble, kawki i sikory, wykorzystując każdą pogodną chwilę, intensywnie zbierają drobne gałązki i inny delikatny materiał, za pomocą którego moszczą swoje pierwsze gniazda. Nieźle radzi sobie i kos, który nadejście wiosny obwieszcza pięknym świergotem od najwcześniejszych godzin rannych. Na dodatek w niektórych regionach dają o sobie znać swoim cichym, świergotliwie wibrującym głosem, goszczące u nas przelotem jemiołuszki. Można je spotkać we wczesnych godzinach rannych, kiedy to wręcz okupują korony starych drzew, dosłownie pałaszując mięsiste jagody jemioły.

Reklama

Ptaki ptakami, a nad jeziorami w brew pozorom, już od momentu zejścia pokrywy lodowej, panuje ożywiony ruch wędkarzy. Nie jest przecież tajemnicą, że białoryb, co prawda po lekkiej zimie, to jednak wygłodniały i łaknący kalorycznego pożywienia, wychodzi w jego poszukiwaniu w rejony, które intensywniej oświetlane są promieniami słońca. Jakby zaczarowani tą przedwiosenną atmosferą, w ubiegły piątek i my ruszyliśmy nad wodę w poszukiwaniu wiosny i wędkarskiej przygody. Jedziemy nad naszą stanicę na cały weekend. Wiosna za pasem, jednak mając na uwadze spodziewane ochłodzenie, przygotowujemy się praktycznie jak na zimowe wędkowanie. Ciepłe czapy, ocieplacze i zimowe spodnie okazały później wręcz niezastąpione. 

W piątkowe popołudnie, aż do późnego wieczora dopisywał nam jedynie niepoprawny optymizm, który pozwolił wytrzymać nad wodą prawie do 21.00. Gorzej natomiast było z rybą. Czyżby to efekt pogody i samego zaćmienia słońca? Brak większych efektów, całkowicie zrekompensował nam sam pobyt na świeżym powietrzu, w środku lasu. Na dodatek okraszony smakowitą kaszanką, zrobioną na pierwszy w tym sezonie grillu i co najważniejsze w koleżeńskiej atmosferze. 

Reklama

W sobotni poranek, zaraz po śniadaniu sprawdzamy swoje spławikówki, uzupełniamy zanętę i ruszamy na wczorajsze stanowiska. Do południa pogoda jest rewelacyjna. Dopisuje nam słoneczko, a i brania są całkiem przyzwoite. Biorą jednak głównie leszczyki, te z ubiegłorocznego zarybienia i sporadycznie dorodne płocie. Karpie prawdopodobnie wzięły sobie zaległe wolne i pomimo zanęcenia łowiska linowo-karpiową mieszanką zanęty Lorpio z dodatkiem pinki, do końca dnia karpia nie uświadczyliśmy. 

Przedpołudnie zleciało w mgnieniu oka tym bardziej, że wędkarsko wyposzczeni, całkowicie byliśmy skupieni na naszych zestawach, starając nie przegapić najmniejszego drgnięcia spławika. Krótko po południu z pogodą zaczęło się dziać coś niedobrego. Słońce z początku pokryły rzadkie, postrzępione obłoczki, aby w niespełna godzinę całe niebo zakryła półprzezroczysta, szara masa, przez którą ledwo przebijała się poświata słoneczna. Temu zjawisku towarzyszył potęgujący się z minuty na minutę napływ zimnej masy powietrza. Na oko dochodziła szesnasta, kiedy to praktycznie jak na zawołanie, w wyniku załamania pogody postanawiamy zgodnie zakończyć wędkowanie. Po raz kolejny okazało się, że właściwie dobrany, w tym przypadku ciepły ubiór spełnił swoje zadanie.

Reklama

Zjawiska na niebie i silne, nagłe ochłodzenie przyniosło już w nocy opady mokrego, marznącego śniegu. Ranek aczkolwiek słoneczny, ukazał oblodzoną polanę, drzewa i pomosty. Kierując się zdrowym rozsądkiem rezygnujemy w tym dniu z wędkowania. W zamian zaraz po ciepłym śniadaniu robimy sobie spacer i rekonesans wzdłuż brzegów jeziora, który pomimo zimna ukazuje nam piękno budzącej się z zimowego letargu, ponaglanej wiosennym słońcem przyrody. Tak przywitaliśmy pierwszy dzień wiosny.


Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama