Reklama

Wrześniowe spininngowanie

08/09/2011 00:40
Witam wszystkich po dłuższej przerwie i zapraszam do przeczytania relacji z mojej wyprawy ze spinningiem nad jeziorem Leśnym.
5 września, poniedziałek, dzień w którym zaczyna się długi i męczący tydzień. Akurat mam popołudniową zmianę.
Decyzja że jedziemy na ryby, a raczej porzucać trochę gumkami zapadła w niedzielę wieczorem. Szwagier powiedział że ma dwie godzinki luzu rano, a ja drugą zmianę więc możemy wyskoczyć. Umówiliśmy się rano na 4:30, ale gdy zajechaliśmy na miejsce parę minut po piątej to jeszcze było ciemno ( przecież to już wrzesień ). Ze spokojem rozłożyliśmy spiny, potem krótka debata jakie gumki będą najlepsze ( razem zdecydowaliśmy się na zieloną z czarnym grzbietem – nasze pewniaki ) no i poszliśmy szukać szczęścia nad wodą.
Pierwsze półtorej godzinki spędziliśmy bez jakiegokolwiek brania. Próbowaliśmy i daleko, i blisko, wzdłuż trzciny, blisko kapelonów …. nic, kompletnie zero.
Pomyślałem o zmianie przynęty, a raczej o jej kolorze. Założyłem białe kopyto z czarnym grzbietem i czerwonym akcentem. Pierwszy rzut i … jest pierwsze przytrzymanie, delikatne ale dobrze wyczuwalne. Pewnie okoń się zainteresował gumką. Ale rzuciłem jeszcze raz w to samo miejsce, poprowadziłem wolniej i znowu branie. Podciągiem rybę kilka metrów i puściła. Był to mały szczupaczek który złapał ogon kopyta i nie chciał puścić.
Później było chwile spokoju. Zmieniłem miejsce, szwagier także no i próbowaliśmy dalej.
Poszliśmy na trochę głębszą wodę, kilka rzutów bez efektu dały nam powód do zmiany miejsca ale wykonałem jeszcze jeden daleki rzut kopytem. Poczekałem aż przynęta spadnie na dno i zacząłem pomału zwijać. Przekręciłem kołowrotkiem może z trzy, cztery razy i nagle delikatne skubnięcie, zwolniłem, pozwoliłem przynęcie zejść głębiej i wtedy nastąpiło mocne przytrzymanie. Pierwsze wrażenie nie dawało poznać że ryba będzie duża ale gdy zrobiła pierwszy odjazd to i ja, i szwagier wiedzieliśmy że podbierak raczej się przyda.
Hol szczupaka nie trwał długo, może trzy, cztery minuty, ale na delikatnym sprzęcie jakiego używam ( spin c.w. do 15g, plecionka 0,10 ) dają taką adrenalinę że długo jeszcze trzęsły mi się ręce.
Szczupak mierzył 68 cm. i warzył 2,450 kg. Oczywiście w tym sezonie jest to największy okaz jakiego udało mi się złowić ale jesień się dopiero zaczyna i liczę „po cichu” że to nie koniec wrażeń.
Po sesji zdjęciowej szwagier wziął odemnie takie same kopyto z nadzieją na taki sam efekt. I dużo się nie pomylił bo po krótkiej chwili złowił okonia 34 cm. i o wadze 0,750 kg. W naszych czasach taki okoń to naprawdę jest rzadki okaz.
Ogólnie dzień podsumowaliśmy bardzo dobrze patrząc na nadchodzącą jesień. Wrzesień to dopiero rozgrzewka przed prawdziwym polowaniem na szczupaka i okonia ( myślę tu o dużych okazach ) i z dnia na dzień brania powinny być coraz bardziej intensywne.
Przed prawdziwą jesienią mam w planach odwiedzić kilka razy to nasze jeziorko tylko ze spinningiem żeby sprawdzić kilka nowych przynęt.

Dziękuję bardzo za przeczytanie mojej relacji z wyprawy.
Życzę wszystkim „połamania” w poszukiwaniu naszych drapieżników jesienią i może spotkamy się gdzieś nad wodą.


Pozdrawiam. Wiechu.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama