Działo to się jak miałem lat czternaście, kartę wędkarską miałem od dziesiątego roku życia za pisemnym upoważnieniem obojga rodziców ,(nawet do dzisiaj nie wiem czy to było zgodne z ówczesnymi przepisami ale byłem z tego dumny ) .
Przyjechał do nas znajomy rodziców , wujek- taki przyszywany wujek , w tamtych czasach był instruktorem nauki jazdy więc naturalnie musiał mieć stargany system pod czapką, ale widząc go byłem radosny bo w większości przypadków sylwetka wujka w drzwiach oznaczała …że będę zabrany na ryby ! A to liczyło się najbardziej. Spakowaliśmy się w dużego brązowego fiata 125p i do . . . Dziwnowa !
W trakcie jazdy wujek był przyzwoity i sprawiał wrażenie normalnego ,nawet nie ukarał żadnego innego kierowcy mandatem . W Dziwnowie na Zalewie Kamieńskim bylo stare molo (już od lat go nie ma) a na molo tłum wędkarzy, jeden przy drugim .Wujek popatrzył ,wyciągną wnioski , i. . . zadecydował !-Tam musi coś brać,- dla mnie wujek wędkarski autorytet nie mógł się mylić, wiec dumnie pomaszerowałem za naczelnikiem wyprawy . Na molo naczelnik w mgnieniu oka wysondował co się dzieje wyciągając nawet co nie którym, mniej rozmownym panom siatki z wody.
Ciasno było miejsca mało , ale co tam dla takiego wujka ,pogadał poustawiał i zasiedliśmy , brał duży krąp i leszcze ale nie nam. Po kilkunastu minutach kiedy zamieszanie na molo wywołane przez wujka wygasło, w ciszy wszyscy wpatrywali się w spławiki , gdy nagle wujek przypomniał sobie ,że ma super zanętę w bagażniku ,wręczył mi żywo swoją wędkę do potrzymania , a miał super sprzęt na tamte czasy rodem z NRD , i ruszył do samochodu zaznaczając żebym nie wyciągał spławika z wody !
Leciutki wiaterek ,mnóstwo innych dużo większych spławików niebezpiecznie osaczyło wujkowy zestaw niepewny ,za namową poczciwego starszego wędkarza zmuszony dramatyczną sytuacją podoiłem decyzje . . . ratowania zestawu przed splątaniem unosząc ten cholernie wtedy długi bat i . . . poczułem opór . . . ZACZEP! !
Przetoczyło mi krew z dołu do góry i nie wiem dlaczego ta ogromna grupa wędkarzy patrzyła na mnie jak na swoją zerwaną rybę życia ? Widząc całą akcje tego wyczynowego kija wujek zaczął biec !Zrobilo mi sie gorąco , oczywiście zerwany spławik był najlepszym i ulubionym wujka a wiaterek, też mi nie sprzyjał wiejąc na środek zalewu i rz.Dziwny.
Co ja wówczas miałem ,aż ten starszy pan musiał interweniować w tej sprawie , skończyło się na tym ,że zostałem przesunięty na koniec mola żeby swoją obecnością nie prowokować wujka , a tam szybko zdobyłem sympatie innych wędkarzy i nawet mi stres minął, siedziałem na deskach mola i żeby nie patrzeć w stronę wujka udzielającego pozostałym wędkarzom wykładu odnośnie zanęty patrzyłem tylko w spławik .
I nagle . . . . branie takie wyłożenie spławika i ciche słowo z boku pamiętam „czekaj” , a potem spławik dzida ja zaciąłem woda się zagotowała i mam . . . myślę sobie , mam pokarze mu (wiadomo komu ) krótko trwało i ryba przewala się na powierzchni - piękna -słyszę głos wujka siedzę i walczę dumny ,że nie pytajcie ,- niech pan powie -słyszę głos wujka- na co wziął , - to nie ja to ten chłopiec –odparł ktoś po sąsiedzku .
I jak piorun strzeliło -WSTAŃ! ! ! – Aż połowa wędkarzy na molo poderwała się na baczność -POPUŚĆ ! ! ! – amoku takiego dostał- KIJ NAD WODĄ TRZYMAJ! ! ! NIE KRĘĆ TERAZ KOŁOWROTKIEM! ! !– Wrzeszczał , aż ktoś z boku wyjął podbierak podebrał leszcza i tym sposobem przywrócił porządek na molo . Wujek nic nie złapał , po drodze z powrotem nie padło wiele słów ,i co dziwne nikogo nie ukarał mandatem, a w domu na wieczór po spożyciu % z przypływem szczerości pogratulował i podarował mi używanego Rexa z NRD wtedy to było coś . Mimo wszystko nie życzę nikomu takich wujków.
Komentarze