Zużyta tuleja w kołowrotku
Jak wam wiadomo miałem przyjemność testować kołowrotek Cormorana PEARL MASTER 4PiF. Oczywiście kołowrotek ten, przetestowałem solidnie i wskazałem iż ma jedną wadę, a mianowicie mało łożysk. A dokładniej brak łożyska kulkowego na osi głównej zębatki. Od strony nakrętki korbki. I zastąpienie jego plastikową tulejką.
No i cóż po ponad roku bardzo intensywnego użytkowania stało się to co było do nieuniknięcia. Plastikowy pierścień imitujący łożysko kulkowe wyrobił się i gniazdo. Nawet zostawił ślady na ośce.
A że mimo że ten kołowrotek nie posiada szpuli dalekiego rzutu, to kształt jego rękojeści lekka i niezawodna praca pozostałych elementów. Sprawiły że był to mój ulubiony kołowrotek do spiningu. Postanowiłem że go naprawię - czekała mnie wymiana tulei w kołowrotku.
No cóż profesjonalnie było by zrobić pierścień (łożysko ślizgowe) z mosiądzu czy tekstolitu, (ternamitu). Ja po bezskutecznym poszukiwaniu jakiegoś półfabrykatu z mosiądzu (to znaczy jakiejś tulei, nakrętki z otworem fi 7 mm. Postanowiłem że zrobię ja z końcówki wykonanej z pobiału (metal którym w hydraulice zstąpiono mosiądz). A zalazłem taką część, która idealnie pasuje, wystarczy tylko odciąć odpowiedniej długości jej kawałek i obrobić te końce papierkiem wodnym. Lecz każdemu polecił bym by taki pierścień zamówił u tokarza z mosiądzu, bo z tego są wykonywane łożyska ślizgowe samosmarne. Zresztą ja tez takie zamówię i mego kolegi, bo mam już wymiary. Które będę mógł mu przesłać. A w tym czasie mogę dalej z niego korzystać.
Jak zastąpić plastikową tuleję łożyskiem kulkowym lub ślizgowym?
Jeśli ma się idealny gotowy zamiennik, to jest to dość proste i zajmie może z 30-40 min wraz konserwacją kołowrotka.
Co nam do tego będzie potrzebne?
Smar, śrubowkreciki (ja używam zegarmistrzowskich), cążki, czyściwo (szmatka bawełniana lub papierowe ściereczki kuchenne), klucz oczkowy fi 10 i zręczne palce, oraz odpowiednie stanowisko (np.; biórko), jak i jakiś pojemnik najlepiej z przegródkami, by nie pomylić elementów i śrubek ich mocujących.
Jak się do tego zabrać?
Demontujemy kołowrotek z wędziska, po czym szpulę i korbkę. Następnie zdejmujemy pokrywę komory kołowrotka. Choć nie zawsze to takie proste. Bo w moim przypadku, musiałem najpierw zdemontować rotor szpuli i tylną nakładkę. Dopiero wtedy miałem dostęp do zdemontowania pokrywy. Po czym ostrożnie zabieramy się do wyciągania zębatki. I w tym przypadku, nie okazało się takie proste. Bo i tu najpierw musiałem zdemontować rdzeń i elementy go mocujące (wodzik wraz ze śrubką mocującą).
I w ten sposób dostałem się do wyrobionej plastikowej tulei i gniazda. Mam w swoim warszraciku parę starych nie używanych kołowrotków. Ale z żadnego z nich nie dopasowałem ani łożyska ani tulei. Tak więc zmuszony byłem dorobić nową część.
Zacząłem od dokładnego wyczyszczenia gniazda i zębatki ze zużytego smaru. I przystąpiłem do mierzenia. Tuleja fi 9mm z otworem fi 7mm i zaopatrzona w 1,5mm kołnierzyk (gotowa tuleja jest przedstawiona na jednej z załączonych fotografii).
Jak się okazało, w sklepie hydraulicznym, znalazłem jedną część z której wychodziła taka właśnie tulejka. Co fakt, musiałem przełknąć że to nie miedź, bo nie znalazłem akurat czegoś z miedzi co by się nadawało na przeróbkę domowym sposobem, na pierścień do kołowrotka. A koszt 6 zł, to nie wiele, by opracować prototyp tulei z mosiądzu, i przesłanie koledze dokładnych wymiarów.
A do tego czasu powędkowanie na tej. Przecież i tak nie mógł bym z tego kołowrotka korzystać, bo luzy były tak wielkie że zębatki zaczęły się blokować, i żaden inny zabieg jak wymiana zużytej tulei nie przywróci mu sprawności. Łożyska też nie mam co szukać, bu tamta tuleja zrobiła wżer na ośce. Zaś ośki nie przetoczę bo ścianki za ciemnie. Tak więc jedyne wyjście jest wymiana tulei w kołowrotku na taką, która będzie pracować na większej powierzchni, czyli poza wżerem.
Po dopasowaniu i osadzeniu tulei, skrzętne zabrałem się do przesmarowywania i osadzania wszystkich części kołowrotka w odwrotnej kolejności jak przy składaniu.
Ps. przepraszam że nie opisuję jak chałupniczym sposobem wykonałem tą tulejkę. Ponieważ uznałem iż lepiej jak ją ktoś wam wykona na profesjonalnym sprzęcie z mosiądzu czy tekstolitu, (ternamitu). Bo ta część wymaga naprawdę dokładności wykonania.
Tylko tyle napomknę że ja znalazłem taki element, że wystarczyły kawałek odciąć brzeszczotem i po wkręceniu do głowicy w wiertarce, obrobić brzegi cięcia papierem ściernym o ziarnistości 120 lekko zebrać z grubości kołnierzyk, po czym wypolerować papierem wodnym o ziarnistości 220.
Jak by nie było za jedyne 6 zł i odrobię pracy przywróciłem kołowrotek do życia. Może posłuży mi jeszcze z 2 sezony. I wyciągnie parę drapieżników...
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze