Witam.
Dziś dzięki pomocy pana prezesa Krzysztofa Maja, który doradził mi jak dodawać pęczak do zanety wybrałem się zapolować na jesiennego leszcza. Słyszałem że na zbiorniku w Opocznie biorą takie giganty po 3-4 kilo. Zabrałem 2 wędki. I jedna i drugą łowiłem na grunt. Przynętą były dwa białe robaki kupione po drodze nad zalew. Nęciłem zanętą trapera z dodatkiem pęczaku.
Podczas wybierania stanowiska pogadałem troche z innymi wędkarzami łowiącymi na grunt, niestety nikt z nich nic nie złowił.
Po wyborze stanowiska i wpisaniu rejestru zacząłem rozkładać moje wędki, pogoda była dość dobra choć troche wiał wiatr. Usiadłem na moim krzesełku i czekałem.. i czekałem... i nic. Dopiero za pół godziny miałem branie, niestety puste zacięcie. Za 15 min znowu to samo potem znowu branie i siedzi! czuje spory opór i mocno walczy. Myślę sobie " pewnie leszcz :) "
Parę obrotów kołowrotka i ukazuje się piękny karaś 22 cm. Wypinam rybke i do sadzyka. Za chwilę następne branie i znów siedzi! Niestety tym razem to tylko płotka. Potem kolejna przerwa w braniach, ale za ok. pół godziny ping pong podskakuje i opada i tak ciągle. W końcu zaciąłem i znów spory opór " tym razem to na pewno leszcz. Chwila holowania i z wody wystaje łeb leszcza, oceniłem go na ok. 30 cm, ale niestety zaraz przed sadzykiem się zerwał i wrócił do swojej rodziny :) . Za chwile zaczęło zachodzić słońce, zebrałem się wypuściłem rybki i wróciem do domu.
Moim zdaniem wypad bardzo udany. Oto pare fotek.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze