Koniec roku coraz bliżej, a ja mam jeszcze trochę urlopu, więc postanowiłem znów dwa dni poświęcić na wędkowanie. Moim celem był port Nowe Miasto, gdzie na jesień gromadzą się stada małych rybek, a za nimi buszują okonie. Postanowiłem pobawić się z okoniami. Po dotarciu na miejsce zakładam na główkę nr 3 twistera miodowego z brokatem i do boju.
Po około godzinnym biczowaniu wody i kilku małych okonkach postanawiam przestawić się na trok. Jednak i ta metoda nie przynosi rezultatu. Zrezygnowany zwijam sprzęt i wracam do domu. Po drodze przypominam sobie o gliniance w Jarocinie gdzie latem łowiłem wzdręgi i okonie. Natychmiastowa decyzja, trzeba sprawdzić co o tej porze roku się tam dzieje. Wiąże trok cięzarek 4 gr. A na haczyku twister zgniła zieleń z brokatem. Pierwsze rzuty przynoszą małe okonki podobnie jak w porcie.
Zmieniam miejsce, rzut obrut kołowrotkiem i zostawiam przynęte na napręzonej żyłce. Szczytówka delikatnie przygina się i zacinam. Jest pierwszy większy okonek taki powyżej 20 cm. Kolejne rzuty, przytrzymanie i kolejne okonie lądują na brzegu. W sumie złapałem około 20 okoni w przedziale od 18 do 25 cm. A jednak dzień mogę uznać za udany.
Na drugi dzień postanawiam znów pobawić się z okoniami na gliniance. I znów kilka ładnych pasiaków udaje sie mi wyholować z wody. Jednak na drugi dzień rybki są bardziej ostrożne i bardzo delikatnie podgryzają przynęte. Kilka ładnych okonków odprowadza paproszka pod sam brzeg. Woda była bardzo czysta dlatego rewelacyjnie było widać okonie jak w ostaniej chwili atakowały przynęte. Znów dwa udane dni nad wodą. Na drugi dzień po dwóch godzinach rybi zupełnie przestały brać i nie pomagała zmiana przynęty czy prowadzenie troka, ale i tak bylo super.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze