Dziś rano wybraliśmy się z Jankiem "Bigfootem" Stasiakiem na jezioro Isąg. Zwodowaliśmy łódkę w naszym ulubionym miejscu i od razu ruszyliśmy za szczupakami. Na pierwsze branie nie czekaliśmy długo. Po krótkim rzucie w okolice trzcinowisk poczułem lekkie puknięcie, zaciąłem i po krótkim holu podebrałem ręką około 45 cm szczupaczka. Niesamowicie wypchany brzuch, świadczył o tym, że pokarmu jest mnóstwo, a łapczywość szczupaka nie zna granic. Szybko rybka trafiła do wody i ruszyliśmy dalej. Po kilki minutach Janek zaciął niewielkiego szczupaczka i dosłownie sekundę później ja miałem uderzenie. Podczas gdy "Bigfoot" holował swojego esoxa, za moją perełką wyszedł około 30 centymetrowy okoń. Uderzył w nią tuż przy łódce i niestety po krótkim holu spiął się. Zadowoleni z ilości brań ruszyliśmy dalej. Przez około godzinę zwiedzaliśmy dobrze znane nam miejscówki. Kilka brań, kilka szczupaczków. Niestety nic nadzwyczajnego. Po około godzinie, w dużego wolno prowadzonego przez Janka woblera, uderzył okonek, a ja minutę później wyholowałem znów niewymiarowego szczupaczka. Przez następną godzinę brań nie było zbyt wiele, a ryby niestety nieduże. Po przepłynięciu dużej zatoki, pierwszego mocnego brania doczekał się Janek. Niestety ryba ukuła się bardzo szybko i zacięcie było puste. Pięć minut później w mojego rippera silnie uderzył szczupak. Przyjemny hol, bardzo waleczna rybka i w podbieraku ląduje 65 centymetrowy szczupak. Humory od razu nam się poprawiły. Płynąc wzdłuż trzcin, czekaliśmy na następne brania. Raz Janek, raz ja walczyliśmy z niedużymi szczupaczkami. Brań było mnóstwo. Podczas wypływania z kolejnej zatoki, Janek zaciął fajna rybę. Krótki, mocny hol i ryba wypina się w sekundzie w której wpadła do podbieraka. 58 cm. Piękny, gruby, jesienny szczupak. Od tego momentu, w przeciągu pół godziny i na odcinku około 100 metrów, wyciągnęliśmy 6 szczupaków. Tylko dwa z nich miały troszkę poniżej wymiaru. Wszystkie grube i bardzo waleczne. Brania były mocne, często w opadzie tuż przy trzcinach, a hole bardzo efektowne. Dosłownie 15 min wcześniej rozładowała nam się kamera i pozostało zrobić tylko kilka fotek i nagrać wypuszczanie rybek aparatem w komórce. Później w nasze przynęty uderzyły jeszcze dwa nieduże szczupaki i jeden śliczny okoń. Dzień zakończył się wynikiem 17 wyholowanych szczupaków i 3 okoni.
Mimo tego, że szkoda było zerwanego garbusa i dwóch, może trzech niezaciętych szczupaków. Dzień był zdecydowanie bardzo udany i liczymy na to że jutro będzie przynajmniej tak samo dobrze.
Dorzucam kilka fotek, a filmiki i więcej zdjęć pojawią się najprawdopodobniej w niedzielę, kiedy to na spokojnie będę mógł to wszystko ogarnąć.
Teraz ruszam zrobić porządek w sprzęcie i przygotować się na jutrzejsze rybki. W tym samym skłądzie, znów wybieramy się polować na esoxy na jeziorze Isąg.
Na pewno jutro napiszę choć trochę jak to wszystko się skończyło i wrzucę kolejne zdjęcia.
Pozdrawiam i połamania kija w ten piękny, jesienny weekend.
Komentarze