Reklama

Wypad nad zbiornik Kotliny

14/11/2008 20:14
Dzisiaj dla odmiany, postanowiłem wybrać się bliżej Łodzi. Padło na zbiornik Kotliny. Umówiłem się z bratem i kolegą Stefanem, że nie będziemy jechać wcześnie. Nad wodę dotarliśmy około jedenastej. Po przyjeżdzie wywiad „środowiskowy”. Okazuje się, że od rana wędkarze mają po płotce , lub jak większość nawet brania. Ale co tam przyjechaliśmy wypocząć na łonie natury, a co będzie, to będzie.

Rozkładamy sprzęt, dorabiam zanetę i wędki do wody. Przez dwie godziny Stefan lata jak oszalały z żywcem, a tu nic. Z bratem łowimy obok siebie, ja na ciężko i lekką bolonkę. On na żywca i też lekką spławikówkę. Brań zero, ściągam lekką wyrzucam żywcówkę czym bardzo zainteresowałem, ale kaczki, których było co nie miara.

Po czterech godzinach łowienia, gdzie mordy bolą już od gadania, a płuca odmawiają zaciągania się postanawiamy zwinąć interes. Może dzisiaj nie miały ochoty na sportowy połów ? Może już się robi dla nich za chłodno i zakopały się w mule. Może innym razem wytłumaczę wam kochane rybki, że chciałem powalczyć z wami na sportowo i po złowieniu z powrotem trafiłybyście do wody.
No, ale widocznie taka nasza wędkarska dola.
Pozdrawiam- zegar.


Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama