Pogoda nie była zbyt miła,ale jak to się mówi dla wędkarza nie ma złej pogody,jest pogoda dobra i bardzo dobra.22.06 padało cały czas z krótkimi przerwami. Zadzwoniłem do kol. Motyla o 13.30 i na 14.30 byliśmy już umówieni,że skoczymy na Miedzną. Miałem nie dużo czasu,ale pomyślałem,że warto ugotować troszkę pęczaku. Kilku moich kolegów opowiadało mi,że biorą ładne płotki właśnie na pęczak. Dwadzieścia po czternastej już byliśmy w drodze na Miedzną i postanowiliśmy, że połowimy od strony drogi na Żarnów.
Usiedliśmy razem w jednej miejscówce,ja podsypałem troszkę samym pęczakiem a kolega w prawo zanętą z pinką. Ja postanowiłem jak zwykle połowić batem, a on na odległościówkę. Mnie nie brało nic na pęczak, za to Motylek na pineczkę łowił małe leszczyki. Zaczęło mnie wkurzać siedzenie razem bo było nie wygodnie i mało komfortowo, więc przeniosłem się o jedno stanowisko w prawo. Znowu podsypałem pęczaku,na branie nie czekałem zbyt długo-pierwsza płotka potem następna i następna,po chwili leszczyk i znowu leszczyk,aż mnie zdziwiło,że leszczyki biorą na pęczak.
Nawet było przyjemnie lekka bryzka zestaw kładłem na gruncie i jedno ziarenko na haczyku. Przed godziną 18 zaczęło troszkę bardziej pokrapywać więc postanowiliśmy się zwijać,byliśmy zadowoleni z wypadu choć nie był planowany było bardzo fajnie, ja połowiłem bacikiem na pęczak nawet niezłe rybki, a kol. Motyl popijając piwko połowił na pinkę drobnicę,ale głównie chodziło o miłe spędzenie czasu i się udało,wziąłem dla żony cztery leszczyki na kolację-bardzo lubi leszcze. Mogę polecić
Komentarze