Witam was Dnia 19.04 byłem od godziny 9.30 nad wodą . Stawy PZW Międzylesie łowiska specjalne. Popytałem jak tam rybka i zacząłem łowić. Widziałem że sąsiad ze stanowiska obok ma ładnego sazana ,karp miał 45cm. Rozłożyłem wędki i zacząłem łowić. Przynętą była kukurydza ,a z gruntu robaczki.
Po chwili zobaczyłem że coś bierze na spławik i po chwili zaciąłem. W podbieraku znalazł się karpik 35.5cm. Oczywiście wrócił do wody. Później na kukurydzę brały jak szalone ale same małe do 36cm. Zobaczyłem że na grunt nie było żadnego brania więc zwinąłem i zmieniłem przynętę na kukurydzę i robaki i zarzuciłem w środek stawu. Po chwili znów mały karpik trafia do podbieraka . Zaczepił się na spławikówkę. Nagle usłyszałem pisk sygnalizatora coś mocno szarpło.
Czekałem na kolejną oznakę lecz na spławiku już siedział karpik. Ledwo co zdążyłem odhaczyć go , ponieważ sygnalizator "wył" Szybko podbiegłem i zaciąłem po krótkiej walce do podbieraka wpadł mi karp 44cm bardzo byłem ucieszony. Była to moja największa ryba tamtego dnia Później karpiki przestały tak często brać. W ciągu tego dnia złapałem 10 karpii Wypad zaliczam do udanych. Parę fotek
Komentarze