Reklama

Wyprawa na 3K

17/06/2013 17:28
]Zasiadkę na łowisko 3K planowałem ponad miesiąc najpierw zastanawiałem się nad miejscem które wybiorę i po przejrzeniu map postanowiłem wybrać miejsce nr. 9 albo 8 niestety po przejrzeniu rezerwacji okazało się, że zostało mi już tylko stanowisko nr.8. Wybrałem się do Krakowa po 3 dobową licencję i przy okazji zobaczyć na żywo łowisko. Na miejscu stanowisko bardzo mi się spodobało po prawej blisko miałem taki mały cypelek z trzcin a na lewo brzeg cypla który ciągnie się przez większą część łowiska. Zadowolony pojechałem do domu z głową pełną przemyśleń. Kilka dni po obadaniu miejsca i wody na żywo postanowiłem postawić na typowego śmierdziucha i truskawkę, zamówiłem 3 kilo truskawkowych kulek i 3 kilo mixu Arctic Krill z nęcenia kukurydzą zrezygnowałem całkowicie postanowiłem zastąpić ja peletem odpowiednio w ilości 3kg halibuta 12mm, dwie paczki SK 30 6mm i sporą dawką gotowanych konopi. Po kilkudziesięciu dniach zbliżył się dzień wyjazdu i kulanie śmierdziuchów jak zwykle była reprymenda, że znowu śmierdzi w całym domu no ale cóż gdzieś trzeba to zrobić. Kilka godzin później wszystko było gotowe i postanowiłem nie suszyć kulek tylko odczekać do rana i zalać je dodatkowo dipem. Z kolei kulki truskawkowe zalałem wieczorem AminoLiquidem. Na następny dzień przyszedł czas wyjazdu rano spakowałem klamoty i wyruszyłem w 100 kilometrową podróż.

Prognozy nie były zadowalające bo miał padać deszcz i przelotne i gwałtowne burze. Po przyjeździe pogoda dopisała bo świeciło słońce w pierwszej kolejności wpisałem godzinę na licencji i rozłożyłem sprzęt w miejsce po prawej poleciała pierwsza porcja zanęty a na włos założyłem jedną 18mm kulkę i posłałem zestaw do wody. Po lewo zrezygnowałem z nęcenia na rzecz PVA i zestaw z bałwankiem miał lecieć do wody a tu nagle swinger uderza o blank i zaraz po tym odjazd drugi kij ląduje w trawie, docinam czuję spory opór, po kilku minutach ładny karp ląduję na macie a waga pokazuje 13,200kg po sesji ryba wraca do wody a ja od razu posłałem zestaw z powrotem.
Po zarzuceniu zestawów zabrałem się za rozkładanie namiotu po ok godzinie usiadłem w fotelu i czekałem. W międzyczasie zaczął kropić deszczyk schowałem się do namiotu wieczorem przestało padać i postanowiłem pod nęcić obie miejscówki i zobaczyć co tam słych na zestawach po pod nęceniu i zarzuceniu posiedziałem jakiś czas na zewnątrz jak zaczęło padać to schowałem się do namiotu i wyłożyłem się na łóżku nawet nie wiem kiedy zasnąłem nawet nie wiem o której godzinie nastąpiło drugie branie z miejscówki po prawej wylatuje zaspany i w spory deszcz zacinam rybę która od razu pakuje się w trzciny i zrywa zestaw na szybko pod parasolem montuje nowy zestaw i zarzucam, szybko ściągam mokre ciuchy i do łóżka, do rana cisza i spokój. Budzę się raniutko i słyszę, że jeszcze cos lekko kapie idę dalej spać wstaję jakoś po 7 i nie ma deszczu piję herbatkę i jem śniadanie pogoda się poprawia zaczyna wychodzić słonce. Po śniadaniu strzelam po garści kulek w jedną jak i w drugą miejscówkę. Do godziny 11 nie mam brania postanawiam zmienić smak na lewym kiju zakładam bałwanka z 20mm SK 30 + pop up 14mm o takim samym smaku a na prawą wędkę dokładam pop upa fluo zestawy poleciały do wody. Branie mam po ok 40min na SK 30 zacinam i czuję coś jest i płynie prosto do brzegu myślę może amurek ale przy brzegu okazuje się, że mały sazan który pokazał co potrafi przy samym brzegu bardzo waleczna rybka a waga pokazał zaledwie 4kg.
Robię parówkę z pokruszonych kulek pelletu i konopi i posyłam zestaw do wody. Kolejne branie mam po ok 90min znowu na SK 30 tym razem ryba idzie mocno w prawo i czuję, że mocno trzepie głową z obawy, że wpłynie w trzciny odciągam ją siłowo co bardzo się jej nie spodobało i odpłynęła w zatokę po prawej stronie po kilku minutach udaję mi się rybkę podebrać i waga pokazała 7,500kg kolejna sesja i do wody.
Jako, że PVA się sprawdza dalej ta sama taktyka zestaw do wody i pora na piwko. Kolejne branie z lewej strony i potężny odjazd podnoszę tylko kij z jednoczesnym wyłączeniem wolnego biegu i czuję potężne szarpnięcie ryba zasuwa jak strzała w lewo lekko zwolniła i zaczynam pompować ryba jest bardzo silna i nie daję się podciągnąć ale i nie wysuwa już żyłki płynie tylko do brzegu w trzcinę z obawy, że wpłynie zaraz w krzaki dociągam hamulec i ciągnę siłowo po chwili czuję luz i wyciągam zestaw bez ciężarka i bez kulek na włosie, zeszła z haka. Myśli kłębią się w głowie co to było no ale nic zakładam wszystko na nowo i do wody, do wieczora nie mam już brań wieczorem zanęcam łowisko i zakładam na prawą 20mm kulkę 4D + pop up fluo wszystko Truskawkowe a na lewy zestaw tak samo kulka 4D ale Arctik Krill + 14mm pop up SK 30. Do nocy nic się nie dzieje idę spać. Centralka budzi mnie o 1.40 w nocy branie na prawym kiju blisko brzegu wybiegam i zacinam rybę jest idzie w lewo z dala od trzcin i po kilku min. ląduje na macie waga pokazuje 11.200kg kilka fotek i do wody.
Kulki na włosie oblepiam dpiem proszkowym i zestaw do wody. Idę spać. Następne branie na tej samej wędce mam o 4.45 kolejny odjazd zanim wygramoliłem się z namiotu rybka odpłynęła dość daleko po kilkunastu minutach mam go w podbieraku odhaczam karpia i tym razem waga pokazuje 12.800kg niestety karp stracił przy holu jedną łuskę ale zdezynfekowany wrócił do wody zaczął padać deszcz.
Zestaw ląduje w wodzie a deszcz zaczyna coraz bardziej dawać o sobie znać i nie przestaje przez cały dzień. Delikatne branie na prawym kiju mam troszkę po 12 w południe w pośpiechu zakładam płaszcz i zacinam leciutki opór i po chwili ładny linek ląduje w podbieraku 1.200kg
Dipuje zestaw i zarzucam. Do godziny 19 mam spokój jakoś po 19 mocny odjazd na prawym kiju wybiegam szybko bez płaszcza i zacinam czuję duży opór deszcz ciągle pada ryba nie daję się tak łatwo po kilku minutach karp wychodzi do powierzchni i widzę ładne cielsko z dużymi łuskami walka trwa jeszcze kilka minut i udaję się podebrać rybkę zostawiam ją w podbieraku i idę po płaszcz chociaż i tak już zmokłem. Odhaczam karpia w podbieraku haczyk bardzo łatwo wychodzi z pyska ryby, kładę rybkę na macie i widzę potężny brzuch i pięknie u łuszczenie waga pokazuje 15,500kg,
karp ma trochę skancerowany ogon i brakuje mu łuski na prawym boku mam nadzieję, że się jeszcze spotkamy, szybka sesja bez płaszcza zmoczyła mnie już całkowicie.
Znowu dipuję kulki i zarzucam w to samo miejsce, po zarzuceniu kruszę trochę kulek dosypuję po garści pelletu zalewam AminoLiquidem i szybko zanęcam łowisko łyżką zanętową. Idę do namiotu i nie wychodzę z niego już do rana bo nie było brań a deszcze ciągle padał. Deszcz ustępuję dopiero ok 6 rano jak tylko przestało padać zobaczyłem co tam słychać z zestawami na lewym kiju zmieniam kulki na nowe doczepiam PVA i zarzucam na prawym kiju ponawiam procedurę z dipem proszkowym i doczepiam PVA, zestaw ląduje w wodzie. Jem śniadanie i piję herbatę i pomału zaczynam się zbierać i pakować na szczęście troszkę się przeciera i czasami pokazuje się słońce jak już większość rzeczy było złożone i stałem koło samochodu na górce mam branie i odjazd na lewym kiju szybko zbiegam i zacinam rybę odpłynęła już pod same trzciny w samą porę zdążyłem po kilku minutach karp ląduje w podbieraku a waga pokazuje ponownie 7,5kg
po tym braniu złożyłem sprzęt i odjechałem do domu.
Łowisko Krakowskiego Klubu Karpiowego wspominam bardzo milo i na pewno jeszcze tam wrócę bo mam już na oku inne miejscówki które mi się spodobały.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama