Reklama

wyprawa na rybcie

13/04/2012 13:38
Pewnego dnia wybrałem się z tatą nad Zalew w Gorzycach ja wybrałem sobie miejsce blisko taty ponieważ to miejsce moim zdaniem było najlepsze ja rozłożyłem swojego teleskopa tata swoje dwie karpiówy. Rozrobiłem zanęte i moja wędka zarzucona.Siadłem na krześle i oczekiwałem brania. a tata zarzucił spokojnie jedną wędkę a po chwili drugą. ja miałem pierwsze branie złowiłem leszcza 24cm i oczywiście buziak i do wody.póżniej miałem kilka brań i ryb aż nagle bombka przy wędce szybko zaciołem i nie wiedziałem co mnie czeka, czóje lekki opór po chwili średni ale tata mi mówi że to jest większa ryba więc podszedł pod brzeg z podbierakiem ja go wyśmiałem ponieważ wtedy czółem średni opór i nie wiedziałem że to rekordowy japoniec. Dopiero przy brzegu dostrzegłem że to japoniec około 2kilo miał na bankkkkkkk. Tata profesjonalnie go podebrał a później włożyłem go do siatki. Po 30min. u taty na kulke branie zacina i widzi wiry były ogromne tak jak opór ryby. Zanim tata go podciągną pod brzeg to ryba wyciągneła około 50m żyłki może nawet więcej przy brzegu okazało się że to amur był ogromny miał około 90cm i 8kilo ale tata tak sie zestresował i zaczął sie trząś jak galareta to po chwili jak ryba nabrała siły i dała nura to zerwała plecionke o wytrzymałości 15kilo. Ale tata się wtedy wściekł. A co do japońca który był w siatce jak się składaliśmy to go jednak wypóściłem fakt że go nie zgłosiłem a mógł bym mieć za niego srebrny medal
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama