Reklama

Wyprawa na starorzecze

01/09/2011 21:58
Wolne w pracy i na ryby długo wyczekiwałem na ten dzień. Rano pobudka godz 5:00 :( nie chce się wstawać ale zawsze pojadę . Na łowisko docieram o 6:00 mocno prze łowione , ale zawszę się coś złapie. Niestety moja miejscówka zajęta:( a to pech , idę kawałek obok rozkładam sprzęt i zaczynam.
Początkowo dosyć słabe brania lekkie podciągnięcia sama drobnica , mija godz dwie i nic. Płyną kaczki i pech chciał że wpłynęła mi na żyłkę i się zaczęła zabawa z kaczką po 5 min w końcu się odpięła ale zestaw cały do zrobienia na nowo.
O 9:00 postanowiłem zmienić miejsce ale po 1 godz znowu nic, postanowiłem ostatni raz zmienić miejsce początkowo ładnie się zapowiadało parę płoci , ale w końcu nastawiłem się na lina pakuje sprzęt do samochodu i wracam , przejechałem kawałek patrzę na zegarek 12:00 szkoda odjeżdżać , postanawiam jeszcze raz spróbować rozkładam się na nowo i zaczynam.
Pierwszy rzut mały okonek , drugi rzut powolne branie zacinam no i jest pierwszy lin nie duży 33 cm ale jest . Była 12:15 mija pół godz kolejne branie i kolejny lin stawia się dosyć solidnie ok 3m od brzegu odpiął się :( szkoda . Przez kolejne 2,5 godziny parę krąpi 1 leszczak i kilka małych okoni szkoda bo raczej nie przetrwały starcia z haczykiem.
O 15:00 kolejne branie dosyć długie ok4 min ,ale zacinam i siedzi kolejny lin 41 cm ,trochę się stawiał ale udało się go podebrać choć w tym miejscu gdzie łapałem nie było łatwo , na skarpie ponad metr do wody.
Posiedziałem jeszcze 1h parę okonków wszystkie nie wymiarowe, czas się zwijać do domu.
Wyprawa udana choć już jedną nogą byłem w domu , cierpliwość jednak popłaca.

Obydwa liny złapane na pęczek kolorowych robaków.

Pozdrawiam wszystkich cierpliwych.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama