Opisuję dzisiaj nietypową wyprawę na suma.... W ubiegłym roku ,z kolegą postanowiliśmy zrobić wypad na Odrę w okolicy Zdzieszowic i zapolować na suma. Nadszedł dzień wyjazdu - pogodny słoneczny - lepszego nie można sobie wymarzyć. Zapakowałem sprzęt do samochodu i wyjazd po kolegę (mieszka 6 km ode mnie). Jak zwykle czekał już na mnie ,więc szybki załadunek jego sprzętu i wyjazd. Przy wyjeżdzie z Gliwic pierwsza niespodzianka kontrola drogowa i informacja że od strony Sławięcic nie dojedziemy bo jest kraksa i objazd. więc szybkie podjęcie decyzji i jedziemy przez Kędzierzyn . na miejsce dojężdżamy z godzinnym prawie opóżnieniem. No ale cóż to z widokiem wody i nadzieją że dzisiaj będą brały. Rozpakowanie sprzętu postawienie namiotu i zagotowanie kawy poszło nam sprawnie. Wędki zostały ulokowane w łowisku więc zajęliśmy się grilkiem i żołądkową. około godz 19 pierwszy dzwonek na szczytówce mojej wędki ożył. po pierwszym pukięciu naraz przygięcie kija prawie do ziemi szybki doskok wędka do góry - jest - duży nie można go podciągnąć do brzegu. 20 min holu i piękna gałęż ląduje na brzegu. W nurcie rzeki pięknie walczyła symulując fajną rybę. Mijają 2 godz, zaczyna się pomału robić szarówka a kije stoją jak zaklęte.póżniej kolejne ze 2 godż i spoko nic się nie dzieje. Zaczynamy na przemian drzemać a to ze znudzenia brakiem brań a i żołądkowa swoje też zrobiła:) .Około 2 branie ma kol - wyciąga sumka 78 cm . po zmierzeniu sumek do wody. Po kwadransie kładzie się moja wędka . Zacięcie i hol tym razem jest wreszcie sum 130 cm ale jakiś niedożywiony chudzinka taka więc jemu też zostaje darowane życie. Póżniej jeszcze ja i kol mieliśmy po kilka brań i małych sumików chyba z 8 wylądowało w wodzie spowrotem. Koło 5 - ej zaczęło się rozjąśniać. Kol zauważył że od strony Zdzieszowic grupkami zbliżają sie do rzeki jacyś wędkarze. Postanowiłem to sprawdzić. Poszedłem na zakole i co widzę około 50 wędkarzy młóci Odrę spiningami. Coś mi w tym nie grało zagaduję jednego a nich co się dzieje a on na to że są właśnie zawody!!!!! Pytam a gdzie tablice informacyjne ,on na to a poco przecież każdy wie. Zresztą na drodze dojazdowej jest taka ponoć. Pakujemy sprzęt w pośpiechu i wyjazd. Jest tablica zawody PZW na słupku może z 15 cm nad ziemią i w wysokiej trawie. Gdybyśmy jej nie szukali to na pewno nie bylibyśmy w stanie jej dostrzec. No ale trochę brań było i pogoda też więc zagościmy na tym łowisku jeszcze nie raz ..Pozdrawiam wszystkich kol Wędkarzy !!!
Komentarze