Reklama

Wyprawa nad Odre-Raków

23/07/2011 20:49
Witam. Do tego wyjazdu przykładaliśmy sie już kilka dni wcześniej. Wszystko zaplanowane jedziemy w 4 osoby dwoma autami. Zanęta zrobiona, kije zrobione, no i w droge. Strasznie cieszyłem się na ten wyjazd, gdyż rzadko ostatnio jeżdże nad Odre, gdyż wole jednak wody stojące. Koledzy moi ewidentnie nastawili się na suma, plecionki i inne tam takie pierdoły ;). Ja jednak nie miałem tak mocnego wędziska w moim arsenale by ustawić sie na ,,króla polskich wód". Postanowiłem łowić na białą rybę, szczególnie na leszcza. W czasie drogi odwiedzamy piekarnie ,
chleb). Następnie udajemy się do sklepu spożywczego, no i na końcu do sklepu wędkarskiego (białe robaki, kolor). 2 dni przed wyjazdem pojechałem do mojej babci na wieś i nazbierałem świeżych gnojaków i potem w nocy nazbierałem rosówek, i dzień przed wyjazdem kupiłem wątrobe wieprzową i drobiową. Wszystko zapowiadało się świetnie. Dotarliśmy na miejsce, i już pierwsza porażka, pod naszym miejscem nad który zawsze jeździmy ustawiony jest camping no i są wędkarze. Więc wybieramy miejscówke nr2 koło wysokiego napięcia, i kolejna porażka znowu zajęte. Ostro wkurzeni jedziemy szukać jakiegos miejsca. I znaleźliśmy wkoncu ;). Trafilismy na tzw.,,plaże", obok nas byli chłopaki z Lubina ( my również Lubinianie) którzy oznajmili że niedługo jadą i że zwolnią nam miejsce ;). Troche sie rozpakowalismy, i koledzy wyciagają wódeczke. Ja oczywiscie nie pije za młody jestem, szkoda zdrowia ;). No i zaczeli pić. Zaprosili jednego z tych co nam miejsce zwolnili żeby z nimi popił, drugi nie mógł gdyż jest kierowcą. W pewnej chwili myśle a kij z nimi ja tam ide rozłożyć wędki i będe łowił, nie bedę na nich patrzył. Rozłożyłem wędki (na grunt, na bombke, na sprężyne), niestety tak wybrałem coś mnie podkusiło żeby nie na koszyczek a na spreżyne. Kilka godzin spedzonych przy wędkach i cisza jak makiem zasiał. Z oddali słychać pijących kolegów. Przyszedłęm do nich a oni już po 3 butelce 0,7l. Już fajnie mruczeli jak do mnie mówili hehe ;). Po kilku chwilach czas zrobić grilla ;). . . Po zjedzeniu grilla koledzy znów do flaszeczki ;). Po pół godziny już byli upici. Ściemniało się. Poprosiłem jednego z kolegów by założył mi ,,świetlika". A on odpowiedział dobra. Wiedziałem że musi się coś stać. Probował zakłądac strasznie sie chwiał i..... nagle słysze bum!. a kolega w wodzie. Zacząłęm się śmiac. Po pomoc biegnie drugi kolega i też upadł ale nie do wody.. Po kilku chwilach otrzęsneli sie i wstali, kolega który wpadł do wody przebrał sie, i patrze czy uszkodził się. Miał lekko draśnięte czoło od upadku hehe ;). Pierwszy dzień tak minął. Na drugi dzien otrzeźwieli i wkoncu rozłożyli kije. Ja sprawdziłem moje wędki i na 2 wękach pusto na haczyku.. Znów rzucam ( jedną kanapka-kuku i białe, a na drugim same białe). Koledzy na watróbke i na rosówki. Noi godziny oczekiwania. Siedzimy tak przy swoich wędkach, a tu zaczyna padać. No to my do auta. Puszczamy radyjko i sobie rozmawiamy.Po godzinnej rozmowie. Patrzymy przez okno a tu jedna z moich wedek spadła z podpórek. Mówie no dobra pójde sprawdzić. Wędke połozyłem na podporke i patrze szczytóka lata na prawo i lewo. Odruchowo przycinam. Siedzi coś. Po krotkim holu na brzegu ląduje sum 52cm, wziął na białe robaki. Oczywiście szybko do wody. Zacząłem się śmiać z kolegów,że ci się nastawili na suma a ja na białą rybę a i tak ja i pokrzyżowałem plany. Poźniej już bez żadnych przygód. Zero brań. Tylko deszcz pada. Na nastepny dzien pakujemy się cali zmoczeni , przez deszcz. Wyjeżdzamy. Mieliśmy trudności z wyjazdem gdyż było ślisko,raz ugrzężliśmy ale dalismy rade. Cali zmoczeni wracamy do Lubina. Troche niedosyt jest i pewnie pozostanie, ale no cóż już tak bywa. Ja tam się cieszę z wyprawy z przygodami hehe. ;). I na tym zakońćzylismy naszą 3-dniową wyprawę nad Odre...


PS. Przepraszam za ewentualne literuwki, nie skoczyłem jeszcze szkoły więc mogą się zdarzać, przepraszam również za to ale niemam zdjęćia z wyprawy, gdyż już na miejscu telefon mi sie zmoczył i nie mogłem zrobić żadnego zdjęcia. Mam nadzieje że dośc surowo nie określicie mojego felietonu, wkoncu jestem jeszcze dzieciak hehe ;).. Z WĘDKARSKIM POZDROWIENIEM ;)))).
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama